Zatruty kielich na targu pszenicy wczoraj nie był jeszcze pusty. Ceny pszenicy znajdowały się pod presją na giełdach w Paryżu i Chicago. Rosja również zaczyna się tym martwić. Mając na myśli wizytę państwową Chin, Kreml może sprawić niespodziankę.
Kontrakt na pszenicę z dostawą do maja na giełdzie Matif wczoraj stracił 3 euro i zamknął się na poziomie 245 euro za tonę. W porównaniu z początkiem tygodnia spadek pozostaje niewielki. Spadek wyrównuje się również na CBoT. Kontrakt majowy spadł o 0,2% na giełdzie w Chicago do 6.62 dolara za buszel. Kontrakt lipcowy na CBoT również wykazał niewielki spadek, ale od kontraktu wrześniowego cena pszenicy na giełdzie w Chicago wykazywała wzrost, choć niewielki. Kukurydza i soja również odnotowały spadek cen, odpowiednio o 0,3% i 2%.
Wielu analityków uważa, że tania pszenica z Rosji jest jedną z przyczyn spadkowej tendencji na rynku pszenicy. W ciągu ostatniego roku Rosja straciła niezwykle dochodowy handel gazem i ropą naftową na rzecz krajów zachodnich. W pewnym stopniu znaleźli się inni nabywcy tego towaru, co wraz z rekordowo wysokimi cenami zrekompensowało utratę obrotów. Ten sam argument w dużej mierze odnosi się do pszenicy, kolejnego ważnego produktu eksportowego dla rosyjskiego bilansu handlowego i kasy państwa. Dzięki nieznacznemu obniżeniu cen oferowanych przez europejskich i amerykańskich sprzedawców, Rosji udało się utrzymać eksport zboża pomimo wszelkiego rodzaju ograniczeń. Teraz, gdy zachodnie rynki terminowe zanotowały gwałtowny spadek w ciągu tygodnia, Kreml osiągnął punkt, w którym nie jest już w stanie konkurować ceną.
Nowy kurs
Aby podnieść ceny na rynkach światowych, na Kremlu mówi się o czasowym wstrzymaniu rosyjskiego eksportu. Tak przynajmniej podaje rosyjska gazeta Wiedomosti na podstawie anonimowych źródeł w rosyjskim Ministerstwie Rolnictwa. Wiadomość ta pojawia się tuż po wcześniejszych doniesieniach, że Rosja szybko gromadzi zapasy pszenicy interwencyjnej. Według doniesień państwo chce potroić zakupy do 10 milionów ton. Wypowiedź Putina z początku tygodnia, że mógłby udostępnić swoim biednym afrykańskim sojusznikom darmowe zboże, teraz nabiera innego znaczenia.
W tym tygodniu było jeszcze więcej szumu wokół sojuszników Rosji. Przywódca Chin Xi Jinping złożył wizytę państwową w Rosji. Dla Xi była to okazja, by zaprezentować się na arenie międzynarodowej jako wielki mąż stanu, a dla Putina – szansa, by pokazać, że mimo wojny nie jest odosobniony. Podczas gdy przywódcy prezentują się przed ekranem jako dobrzy przyjaciele, zające w tle zdają się biec inaczej. Rosja rozpaczliwie potrzebuje Chin jako nabywcy surowców, a Chiny mogą uważać się za szczęściarzy, że mają tak dużego dostawcę surowców, który zdecydowanie zamknął sobie drzwi przed różnymi kierunkami sprzedaży. Nic więc dziwnego, że krąży wiele plotek o możliwych porozumieniach w sprawie handlu zbożem między tymi dwoma krajami. Chiny kupiły w zeszłym tygodniu 6 milionów ton kukurydzy od USA, pozornie niespodziewanie. Dodajmy do tego zmiany w polityce rosyjskiej w tym tygodniu i wizytę państwową, a nie będzie nie do pomyślenia, że Xi i Putin również coś wymyślili między sobą.