W drugiej połowie tygodnia na rynku zbóż panował słaby nastrój, który utrzymywał się również wczoraj. Zaufanie handlowców co do możliwości dalszego eksportu zboża z Ukrainy nieco wzrosło, co ma wpływ na rynek. Podobnie jak brak zaufania do tej kwestii faktycznie spowodował wzrost rynku na początku tego tygodnia. Pojawiły się również doniesienia ze Stanów Zjednoczonych, które wywarły presję na ceny.
Kontrakt na pszenicę majową na giełdzie Matif zamknął się wczoraj ceną niższą o 4,25 euro, do 249,75 euro za tonę. CBoT kontynuował spadek rozpoczęty w drugiej połowie tygodnia. Pszenica straciła 2% i zamknęła ostatnią sesję na poziomie 6.67¾ dolara za buszel. Kukurydza i soja spadły odpowiednio o 1,3% i 0,6% na rynku kontraktów terminowych w Chicago. Kukurydza zamknęła się na poziomie 6.63¾ dolara za buszel, a soja na poziomie 14.97½ dolara za buszel.
Ukraina nadal w dużym stopniu determinuje nastroje na rynkach. Jednak najgorsze obawy uczestników rynku dotyczące potencjalnych problemów związanych z eksportem zboża z tego kraju rozwiały się. Niektórzy analitycy twierdzą, że sytuacja prawdopodobnie ułoży się pomyślnie, gdy niektóre wschodnie państwa członkowskie UE zamkną granice dla ukraińskiego zboża. Coraz więcej niepewności budzi umowa zbożowa z Rosją. Jednak fakt, że po kilku przerwach statki są teraz ponownie kontrolowane, jest postrzegany przez rynek jako coś pozytywnego. Umowa powinna zostać przedłużona za nieco ponad miesiąc. Trudno przewidzieć, czy to się powiedzie. Minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow powiedział wczoraj dziennikarzom podczas wizyty w Hawanie, że uważa, iż Zachód i ONZ nie robią nic, aby złagodzić rosyjską krytykę dotyczącą realizacji umowy zbożowej. Ale Rosja często opierała się podpisaniu umowy, gdy sytuacja tego wymagała.
Droog
Prognozy pogody w USA wywarły dodatkową presję na ceny zbóż w ostatniej sesji giełdowej. Prognozuje się opady deszczu na południowych preriach. Jest to również pilnie potrzebne w przypadku pszenicy w tym regionie, w którym przez cały sezon panuje susza. Wielu analityków ma wątpliwości, czy prognozowane opady deszczu nie będą za małe i za późne, aby mieć jakiekolwiek znaczenie dla pszenicy na przykład w Kansas. W tym tygodniu w amerykańskim Monitorze Suszy południowe prerie nadal mają kolor głębokiej czerwieni.
W Europie również rosną obawy dotyczące suszy. Po pierwsze: w zdecydowanej większości krajów UE nic złego się jeszcze nie dzieje. Na Półwyspie Iberyjskim i w Nizinie Padańskiej we Włoszech stosunkowo sucha zima zaczyna zbierać swoje żniwo. Fakt, że zapasy wody zostały ledwie uzupełnione i że nawadnianie trzeba teraz, można by rzec, zacząć od nowa, budzi obawy niektórych analityków co do tego, co nas czeka tego lata.
Polityka handlowa
Nastrój na rynku soi nieco ucierpiał z powodu dużych zbiorów w Brazylii i raczej rozczarowującego popytu na tę roślinę oleistą na rynkach światowych. Analitycy przyglądają się Chinom ze szczególną ciekawością. Porównanie z ropą naftową pojawia się kilkakrotnie, częściowo dlatego, że Chiny, podobnie jak ropa naftowa, są również znaczącym nabywcą soi na rynku światowym. Chińska gospodarka znów zaczyna się ożywiać i można się spodziewać, że wzrośnie także popyt tego kraju na surowce. Cena ropy naftowej na krótko wzrosła, gdy OPEC ogłosił ograniczenie produkcji, ale ożywienie było krótkotrwałe ze względu na spadek popytu w Chinach i innych krajach. Analitycy przewidują, że popyt ze strony Chin powróci, ale Chiny wyraźnie nie pozwalają, by dyktowano im własne warunki.
Wydaje się, że coś podobnego dzieje się obecnie na rynku soi. Wiesz, że Chińczycy wrócą na rynek soi. Nie jest jasne tylko kiedy, gdzie i w jakich ilościach. Chiny pokazały niedawno, że mają przemyślaną strategię handlową i że się jej trzymają. Chiny również mają taką przestrzeń, m.in. dzięki utrzymywaniu wystarczających zapasów.