Przedłużenie umowy zbożowej na Morzu Czarnym wciąż utrzymuje się na rynku zbożowym. Rynek szukał dna i teraz wydaje się, że je znalazł. Jednak obecnie brakuje czynników, które naprawdę mogłyby ożywić rynek pszenicy. W UE dyskusja o ukraińskim zbożu wkracza w nową fazę, w której Wschód i Zachód są ze sobą konfrontowane.
W chwili pisania (przed zamknięciem rynku) kontrakty na pszenicę na Matif spadły o kilka dziesiątych. Na CBoT kontrakty na lipiec i wrzesień pozostają niezmienione w porównaniu z ceną zamknięcia przed weekendem. Na rynku pszenicy nie zaszły żadne większe zmiany. Kukurydza i soja wykazują silne odbicie, a dla obu kontrakt na lipiec na giełdzie w Chicago wzrósł o ponad 2%.
Szansa na terminową kontynuację umowy zbożowej była uważana przez różnych analityków za niewielką do początku zeszłego tygodnia. Ale jak to często bywa, Rosji udało się ponownie zaskoczyć rynek. Przed 18 maja (data wygaśnięcia umowy) Kreml postanowił grać bezpiecznie i zdecydował się na współpracę i przedłużenie umowy zbożowej o dwa miesiące. Jak wspomniano: niewielu graczy na rynku zbożowym przewidziało taką zmianę kursu ze strony Rosji. Premia za ryzyko, która narosła z powodu możliwej utraty zboża z Ukrainy, została ponownie zmniejszona w ostatnich dniach.
Konkurencja
W ostatnich miesiącach w UE było sporo zamieszania w związku z eksportem zboża z Ukrainy. Ze względu na ograniczony dostęp Ukrainy do Morza Czarnego, znaczna część ukraińskich zbiorów zboża została skierowana przez UE. Pierwotnym zamiarem było, aby były one wysyłane dalej na cały świat przez europejskie porty. Jednak część z nich pozostała w krajach sąsiadujących z Ukrainą. Spowodowało to duże niezadowolenie wśród lokalnych rolników w tych państwach członkowskich. W rezultacie mają oni większe trudności ze znalezieniem nabywcy swoich produktów.
Polska, Słowacja, Węgry, Rumunia i Bułgaria wzięły sprawy w swoje ręce i postanowiły nałożyć jednostronne ograniczenia na import zboża z Ukrainy. Krótko mówiąc: zamknęły granice. Te jednostronne działania są diametralnie sprzeczne z polityką Brukseli. Poszczególnym państwom członkowskim nie wolno prowadzić własnej polityki handlowej, a Komisja Europejska uważa również, że utrzymywanie otwartych granic jest formą wsparcia dla ogarniętej wojną Ukrainy.
Środki
Bruksela nie była całkowicie ślepa na problemy rolników we wschodnich państwach członkowskich (lub, jeśli jesteś nieco bardziej cyniczny, próbuje ratować twarz) i wyszła z pakietem wsparcia o wartości 100 milionów euro, pod warunkiem zniesienia ograniczeń handlowych. Istnieją różne doniesienia, że Węgry nie chcą spełnić tego warunku. Mówi się, że pozostałe cztery państwa członkowskie spełniają. Komisja nie chce zatwierdzić planu pakietu wsparcia, dopóki wszystkie kraje nie spełnią warunków. Stanowisko Węgier budzi zatem niezadowolenie wśród innych państw członkowskich.
Trzynaście innych (głównie zachodnich) państw członkowskich również nie jest zadowolonych ze specjalnego pakietu wsparcia od Komisji Europejskiej, jak stwierdzono w liście. Oprócz pieniędzy z Brukseli, rządy krajowe mogą również wspierać swoich rolników (finansowo). A co być może nawet ważniejsze: wszystkie nasiona pszenicy, kukurydzy, rzepaku i słonecznika, które są transportowane przez UE, muszą przechodzić przez te kraje. Według trzynastu krajów, w tym Niemiec, nie pomaga to utrzymać rynku wewnętrznego na powierzchni.