Dostęp do Morza Czarnego dla żeglugi pozostaje trudnym problemem. Ukraina próbuje wymusić przełom, ale czy ma to jakiekolwiek szanse powodzenia, dopiero się okaże. Rynkiem wstrząsnął też pożar we francuskim porcie La Rochelle. Wpływ tego na rynek był wczoraj ograniczony.
Wrześniowy kontrakt na pszenicę na Matif zamknął się wczoraj o 4,75 euro niżej, na poziomie 237,50 euro za tonę. Na CBoT pszenica wzrosła o 0,4%, zamykając się na poziomie 6.37¾ dolara za buszel. Kukurydza wykazała podobny wzrost, zyskując 0,5% do 4.83¼ dolara za buszel. Wrześniowy kontrakt sojowy (na którym odbywa się większość handlu) zamknął się o 0,2% do 13.52 dolarów za buszel.
Ukraina ogłosiła wczoraj, że utworzy „korytarz humanitarny” dla statków, które od wybuchu wojny z Rosją utknęły w ukraińskich portach na Morzu Czarnym. W zeszłym roku statki masowe w dużej mierze mogły sobie pozwolić na załadunek zboża w ramach umowy zbożowej, ale od lutego ubiegłego roku na nabrzeżu stoi około sześćdziesięciu statków, głównie kontenerowców. Władze ukraińskie twierdzą, że statki gotowe do wypłynięcia mogą korzystać z korytarza humanitarnego. Nie można wykluczyć ryzyka min morskich lub ataku rosyjskiego. I w tym tkwi problem z tym ukraińskim oświadczeniem.
Balon próbny?
Eksperci mają wątpliwości co do tej propozycji. Wydaje się, że intencją Ukrainy jest forsowanie bezpiecznych tras na Morzu Czarnym po wygaśnięciu umowy zbożowej. Zrywając umowę zbożową, Rosja uznała wszystkie statki w drodze do i z ukraińskich portów za potencjalnie wrogie, a zatem cele wojskowe. To samo Ukraina zrobiła z ruchem do Rosji. Ujmując to cynicznie, Ukraina chce wykorzystać korytarz humanitarny do sprawdzenia, czy Rosja rzeczywiście odważy się zaatakować statki pływające pod obcą banderą. A czy ma to szansę powodzenia, to inna kwestia. Załogi statków, które utknęły w portach od ponad roku, zostały w większości ewakuowane, a na statkach znajduje się niewiele lokalnych sił zbrojnych. Ponadto armatorzy i ubezpieczyciele również dwa razy zastanowią się, zanim wybiorą otwartą wodę jako przynętę.
Pomimo wszystkich problemów z transportem przez Morze Czarne, kilka źródeł podaje, że cena rosyjskiego towaru rośnie. Daje to Kremlowi pewność siebie i krążą pogłoski o podwyżce minimalnej ceny eksportowej. Różne źródła podają cenę minimalną na poziomie 260 dolarów za tonę pszenicy w bezpośrednich transakcjach prywatnych i 270 dolarów w przetargach.
Ogień gaśnie
We Francji rynkiem wstrząsnął wczoraj pożar terminalu zbożowego w porcie La Rochelle. Francja jest największym producentem pszenicy w UE, a La Rochelle to port morski, przez który przepływa największa ilość zboża i, co równie ważne, gdzie można załadować większe statki Panamax. Chociaż zdjęcia z dużymi chmurami dymu wyglądają dramatycznie, uszkodzenia wydają się niewielkie. Straży pożarnej udało się ograniczyć akcję do przenośnika taśmowego nad silosami, dzięki czemu oszczędzono znajdujące się w nich zboża (w tym jęczmień dla Chin) – podaje Reuters. Możliwe, że wpływ na Matif był zatem ograniczony.
Amerykańscy inwestorzy i analitycy zajmują stanowisko w przededniu raportu Wasde, który zostanie opublikowany dziś wieczorem czasu holenderskiego. Sierpniowa edycja raportu pokazała już w przeszłości, że potrafi mocno poruszyć rynek. Nawet teraz analitycy nie są pewni, jakie dane przedstawi USDA. Zmniejszenie zbiorów amerykańskiej kukurydzy i soi nie byłoby nielogiczne. Ministerstwo mogłoby temu przeciwdziałać mniejszym popytem eksportowym, częściowo ze względu na bardzo dobre zbiory w Brazylii. W przypadku pszenicy analitycy są szczególnie ciekawi, co stanie się z plonami na kanadyjskich preriach, w Argentynie, w UE i w regionie Morza Czarnego. Oczekuje się redukcji w porównaniu z lipcem.