O prezydencie-elektie Donaldzie Trumpie można dużo mówić, ale z pewnością nie jest to nudne. Teraz udało mu się zaskoczyć rynek cłami importowymi. Eksporterzy w Kanadzie i Meksyku muszą zapłacić 25% cło, ogłosił Trump za pośrednictwem własnego kanału w mediach społecznościowych Truth. Zapowiedział także dodatkowe 10% cło dla chińskich eksporterów. Na tę wiadomość najmocniej zareagował olej sojowy. Mogłoby to stać się konkurencyjne, gdyby opłata sprawiła, że zużyty olej kuchenny i rzepak staną się zbyt drogie, aby można je było dodawać do biodiesla.
Grudniowy kontrakt na pszenicę na Matif zamknął się wczoraj o 2 euro wyżej, do 216,25 euro za tonę. Na CBoT pszenica zamknęła się o 0,7% wyżej, osiągając cenę 5.39½ dolara za buszel. Kukurydza cofnęła się o krok i zamknęła spadki o 1,1% przy cenie 4.20 dolara za buszel. Soja poruszała się głównie na boki, tracąc 0,2% do 9.83½ dolara za buszel.
Po Chinach Trump ma teraz na celowniku Meksyk i Kanadę. „20 stycznia, jako jedna z moich pierwszych decyzji prezydenckich, podpiszę wszystkie niezbędne dokumenty, aby Meksyk i Kanada zapłaciły 25% cło na WSZYSTKIE produkty wprowadzane do Stanów Zjednoczonych i związane z tym absurdalnie otwarte granice” – Trump napisał na swoim platforma mediów społecznościowych Prawda. Stawka ta będzie obowiązywać do czasu, gdy do Stanów Zjednoczonych nie będzie już więcej narkotyków (w szczególności fentanylu) i nielegalnych imigrantów.
Podważanie umowy o wolnym handlu
Zwłaszcza twarde stanowisko wobec Kanady jest dla wielu analityków zaskoczeniem. Do napięć handlowych między Kanadą a USA dochodziło już wcześniej. Ostatni raz zagrożenie barierami handlowymi miało miejsce podczas negocjacji, które ostatecznie doprowadziły do Porozumienia USA-Meksyk-Kanada (USMCA). Jest to następca traktatu Nafta ratyfikowanego przez Trumpa w 2020 r. podczas jego poprzedniej kadencji. Stany Zjednoczone są ważnym rynkiem zbytu zarówno dla Kanady, jak i Meksyku. 83% eksportu Meksyku trafia do Stanów Zjednoczonych, a w przypadku Kanady na USA przypada 75% eksportu.
W innej wiadomości Trump pisze, że pracuje nad „dodatkową stawką celną w wysokości 10%, oprócz wszystkich dodatkowych ceł” na import z Chin. Nie jest do końca jasne, czy będzie to dodatek do 60% podatku importowego nałożonego wcześniej przez Trumpa.
Po tych komunikatach cena oleju sojowego zwyżkowała podczas ostatniej sesji. Handlowcy i spekulanci oczekują, że do produkcji biodiesla zostanie wykorzystane więcej oleju sojowego z USA. Plany Trumpa miałyby... zużyty olej kuchenny z Chin i olej rzepakowy z Kanady stają się droższe do wykorzystania w paliwie. To, że cena soi nie rośnie, wynika z dużego popytu na olej sojowy, co oznacza, że grozi nadprodukcja śruty sojowej. Wywiera to presję na zyski przetwórców soi.
Małe zapasy pszenicy wśród rosyjskich rolników
Pszenica otrzymała wsparcie podczas ostatniej sesji w związku z doniesieniami z Rosji. Według SovEcon ilość pszenicy przechowywana przez plantatorów jest o 20% niższa w porównaniu z rokiem ubiegłym. Według agencji rynkowej w tym sezonie w magazynach rolników znajduje się łącznie 21,8 miliona ton pszenicy. Na południu Rosji, skąd pochodzi większość pszenicy przeznaczonej na eksport, zapasy są o 26% mniejsze niż w roku ubiegłym, a ilość pszenicy jest najmniejsza od czterech lat. Analitycy oczekują zatem, że w najbliższej przyszłości wysokie tempo eksportu rosyjskich eksporterów spadnie.
Zdaniem analityków, na wielkość zapasów pszenicy drobnej wśród rosyjskich rolników wpływa również wysoka inflacja (znacznie powyżej 20%) w Rosji. Niektórzy analitycy twierdzą, że więcej można zarobić, mając pieniądze w banku, niż spekulując, że cena zboża ulegnie zmianie. A może nawet ważniejsze: pożyczanie pieniędzy na środki na nadchodzące żniwa kosztuje rosyjskich rolników dużo pieniędzy.