Groźba wojny handlowej między Chinami i USA wciąż wisi nad rynkiem zbóż niczym ciemna chmura. Wczoraj pojawiła się wiadomość, że Chiny chcą wstrzymać import 600.000 tys. ton pszenicy. Pogoda w Brazylii nie sprzyja zbiorom soi. Jednak rynek nie reaguje na to w żaden sposób.
Kontrakt na marcową pszenicę na giełdzie Matif zamknął się wczoraj ceną o 4 euro niższą, na poziomie 231 euro za tonę. Pszenica również zaliczyła spadek na giełdzie CBoT, zamykając sesję spadkiem o 0,8% do 5.72¼ dolara za buszel. Ceny kukurydzy spadły o 0,3% do 4.93¼ dolara za buszel. Soja była największym przegranym na ostatniej sesji giełdowej w Chicago, zamykając sesję spadkiem o 1,7% do 10.57 dolarów za buszel.
Wątpliwości co do popytu na zboża z Chin wywierają pewną presję na rynek. Agencja Reuters podaje, że Chiny wstrzymują import 600.000 tys. ton pszenicy lub chcą ją odsprzedać. Znaczna część pszenicy miałaby pochodzić z Australii. Mimo lepszych niż oczekiwano zbiorów w Australii, rozczarowujący popyt w Chinach pojawił się w niefortunnym momencie.
Groźba wojny handlowej, jaką może rozpętać Trump, nie wpływa pozytywnie na zaufanie do rynku zbóż. Waszyngton nałożył cło eksportowe, a Pekin odpowiedział na początku tego tygodnia cłami w wysokości 10% i 15% na niektóre produkty, w tym amerykański węgiel i maszyny rolnicze. Choć dzięki konsultacjom i zobowiązaniom udało się na razie uniknąć konfliktu handlowego z Kanadą i Meksykiem, to między Chinami a USA nie zaszły żadne zmiany. Trump i chiński prezydent Xi nie rozmawiali od czasu ogłoszenia przez Chiny barier handlowych
Pogoda w Ameryce Południowej stwarza możliwości dla amerykańskich eksporterów soi
Mimo że nie przekłada się to na cenę CBoT, pogoda w Ameryce Południowej stwarza okazję dla amerykańskich eksporterów soi. W Brazylii zbiory soi zostały opóźnione z powodu deszczu. W zachodniej i środkowej części Brazylii nie ma jeszcze prognozy stałej, suchej pogody. Oznacza to, że soja trafi na rynek później, nie wspominając o konsekwencjach dla jej jakości. Opóźniony jest również siew kolejnego plonu kukurydzy.
Większy wpływ na psychikę pod tym względem miały opady deszczu w suchych rejonach Argentyny. W prowincjach północnych spadło od 25 do 100 milimetrów śniegu. Inną kwestią jest, czy uprawy skorzystają w pełni z tej dawki wody stosunkowo późno w sezonie wegetacyjnym. Nawiasem mówiąc, według meteorologów do Argentyny powraca sucha i ciepła pogoda.