Na rynku zbożowym gracze wciąż byli pod wrażeniem wczorajszego „Dnia Wyzwolenia” Trumpa. Chociaż rynki dość szybko otrząsnęły się po początkowym szoku związanym ze spadkiem cen kukurydzy i pszenicy, to w przypadku soi sytuacja wyglądała nieco inaczej. Wygląda niemal tak, jakby rynek zakładał, że będziemy świadkami mniej więcej powtórki scenariusza z pierwszej kadencji Trumpa. Następnie Chiny podjęły bardzo ukierunkowane działania przeciwko amerykańskiemu sektorowi soi. Brazylia nie stała się mniej pod tym względem gorsza.
Kontrakt na pszenicę majową na giełdzie Matif zamknął się wczoraj ceną o 1 euro niższą od 221 euro za tonę. Również na giełdzie CBoT pszenica zaliczyła spadek o 0,6% i zamknęła dzień na poziomie 5.36 dolara za buszel. Ceny kukurydzy pozostały niemal niezmienione, spadły o ćwierć centa. W rezultacie cena kukurydzy na giełdzie CBoT zamknęła się na poziomie 4.57½ dolara za buszel. Jednak największe wahania cen w ostatniej sesji giełdowej miały miejsce w przypadku soi. Kontrakt majowy odnotował duży wzrost, zamykając się spadkiem o 1,7% do 10.11½ dolara za buszel.
Wprowadzenie w środę przez prezydenta USA Donalda Trumpa ceł importowych nie dawało spokoju graczom na rynku zbożowym. Pszenica i kukurydza odnotowały pewną poprawę na giełdzie CBoT po początkowym szoku. Inaczej jest w przypadku soi. Wprowadzone przez Trumpa szerokie cła importowe w wysokości 10%, wraz z cłem wynoszącym 20% dla UE i 54% dla Chin na większość produktów, wzbudziły obawy, że nie trzeba będzie długo czekać na środki zaradcze. Podczas poprzedniego konfliktu handlowego w pierwszej kadencji Trumpa, soja była celem środków zaradczych.
Traderzy i analitycy już przygotowują się na taki scenariusz. W USA uwaga skupia się na Chinach, ale Europa również może zaszkodzić amerykańskim eksporterom soi. Według danych Komisji Europejskiej w tym sezonie z USA sprowadzono 5,3 mln ton soi, co stanowiło ponad połowę europejskiego importu soi. Można to zresztą porównać z poprzednim sezonem. Na drugim miejscu znalazła się Brazylia z wynikiem 2 milionów ton, co daje jej udział w rynku europejskim wynoszący nieco poniżej 3,0%, co również jest wynikiem porównywalnym z ubiegłym sezonem. Nie jest wykluczone, że Europa przyjrzy się importowi soi z USA i zechce nałożyć na nią ograniczenia.
Dominująca pozycja w Ameryce Południowej
Fefac, europejska federacja producentów pasz, jest tym zaniepokojona, o czym świadczy m.in. oświadczenie organizacji, w której apeluje o wyłączenie ważnych surowców paszowych, takich jak soja, z wszelkich kontrsankcji. Inna sprawa, czy obawy Fefac są uzasadnione. Jeśli przyjrzymy się danym Komisji Europejskiej dotyczącym importu śruty sojowej, dominacja Ameryki Południowej jest uderzająca. Ponad 12 milionów ton śruty sojowej w UE pochodzi z Brazylii i Argentyny.
Brazylia może skończyć śmiejąc się z trwającej obecnie wojny handlowej. Brazylia była już znaczącym graczem na międzynarodowym rynku soi, a jej pozycja może się wzmocnić, gdy część nabywców zacznie odwracać się od Stanów Zjednoczonych.
Na rynku pszenicy prognozy pogody są dość zrównoważone. W naszych regionach jest raczej sucho. Jest to uciążliwe dla świeżo zasianych buraków i cebuli, ale nie powoduje większych szkód w pszenicy. Na Ukrainie i w południowej Rosji, gdzie jesień i zima były bardzo suche, w ostatnich dniach spadło już trochę deszczu, a według modeli pogodowych prognozowane są jeszcze większe opady. W USA deszcz spadł również w pasie suchej pszenicy, ale po weekendzie opady prawdopodobnie ustaną. W nieco dłuższej perspektywie amerykańska służba meteorologiczna spodziewa się powrotu cieplejszej i przede wszystkim suchej pogody.
