Niska dynamika na rynku zbóż została całkowicie przełamana podczas ostatniej sesji handlowej. Czy utrzyma się ona na dłużej, to już inna kwestia, ale wzrost popytu na pszenicę na rynkach światowych z pewnością poprawił nastroje. Wojna handlowa między UE a Stanami Zjednoczonymi została zażegnana. Jednak napięcia między USA a Indiami nadal rosną. Rozległy indyjski sektor rolny odgrywa w tym znaczącą rolę.
Kontrakt na wrześniową pszenicę na giełdzie Matif zamknął się wczoraj o 3,75 euro wyżej, do 197,50 euro za tonę. Pszenica również wzrosła na giełdzie CBoT. W Chicago pszenica zamknęła się wyżej o 1,9%, do 5.18¼ dolara za buszel. Kukurydza również odnotowała wzrosty w ostatniej sesji, zamykając się o 4¾ centa wyżej, do 3.84½ dolara za buszel. Soja, podobnie jak zboża, również odnotowała wzrost, zamykając się o 10¼ wyżej, do 9.71¾ dolara za buszel.
Na rynku zbóż nie widać jeszcze oznak poprawy, ale wczoraj negatywny nastrój został przełamany. Niektóre źródła donoszą o nieznacznym wzroście zainteresowania pszenicą w Europie Wschodniej. Rumunia, w szczególności, przyciąga nabywców ze względu na korzystne położenie nad Morzem Czarnym. Fakt, że importerzy ponownie zwracają się bardziej w stronę Europy, wynika częściowo z sporadycznych problemów z jakością pszenicy z Rosji. Dokładna natura problemu pozostaje jednak tajemnicą.
Rosyjska agencja informacyjna Interfax poinformowała wczoraj, że do tej pory zebrano 19 milionów hektarów zbóż i roślin strączkowych. Łącznie daje to 64 miliony ton, pisze Interfax, powołując się na informacje sekretarza stanu Rosji Andrieja Razina. Całkowite rosyjskie zbiory zbóż szacuje się na 135 milionów ton, z czego 90 milionów ton przypada na pszenicę.
Sztywna noga
UE uniknęła wojny handlowej ze Stanami Zjednoczonymi, w dużej mierze spełniając żądania prezydenta Trumpa. Indie są mniej skłonne do pójścia tą samą drogą i, jak się wydaje, obecnie dążą do konfrontacji. Spór o import rosyjskiej ropy przez Indie był prawdopodobnie najbardziej uderzający, ale Stany Zjednoczone i Indie różnią się również w kwestii handlu produktami rolnymi. Stany Zjednoczone chcą, aby Indie otworzyły swoje granice dla produktów genetycznie modyfikowanych (GMO) oraz aby zezwoliły na bezcłowy dostęp do produktów mlecznych i innych produktów rolnych.
Źródła bliskie rządowi Modiego stanowczo sprzeciwiają się importowi produktów GMO. Nie zostaną one uwzględnione. Zniesienie ograniczeń importowych na produkty rolne jest również niezwykle drażliwą kwestią. Przede wszystkim setki milionów rolników na subkontynencie stanowią kluczową grupę wyborców. Kolejnym czynnikiem jest to, że Indie, liczące prawie 1,5 miliarda mieszkańców, chcą w jak największym stopniu kontrolować dostawy żywności dla swojej ogromnej populacji. Rynek olejów roślinnych został w pewnym momencie w pewnym stopniu zliberalizowany, co zdziesiątkowało krajową produkcję ropy naftowej. Indie są obecnie w dużym stopniu uzależnione od importu olejów roślinnych. Modi chce zatem za wszelką cenę uniknąć powtórzenia się tego scenariusza.