Prezydentowi USA Trumpowi z pewnością nie brakowało pewności siebie, a jego działania na Bliskim Wschodzie z pewnością jej nie osłabiły. Szczyt na Alasce został zapomniany, a Trump chce podjąć kolejną próbę zakończenia wojny między Rosją a Ukrainą. Tymczasem wojna handlowa Trumpa również stawia Chiny w trudnej sytuacji.
Kontrakt na pszenicę z dostawą w grudniu na giełdzie Matif zamknął się wczoraj spadkiem o 2,25 euro do 187,75 euro za tonę. Na giełdzie w Chicago pszenica wzrosła o 3 centa do 5.02 dolara za buszel. Kukurydza zamknęła się z zyskiem 5 centów, osiągając 4.21 dolara za buszel. Soja również była na plusie, zyskując 4 centa do 10.10 dolara za buszel.
Egipt zakupił dwa statki z francuską pszenicą, podała agencja Reuters, powołując się na źródła. Egipt płaci 240 dolarów za tonę pszenicy dostarczonej statkiem. Nie zaspokaja to egipskiego popytu na pszenicę, ponieważ kraj ten podobno stara się również o zakup nieznanej jeszcze ilości pszenicy z regionu Morza Czarnego.
Vredestichter
Trump coraz bardziej angażuje się w regionie Morza Czarnego w innym obszarze. Dzisiaj (piątek, 17 października) prezydent Ukrainy Zełenski odwiedzi Gabinet Owalny, gabinet prezydenta USA w Białym Domu. Kwestia udostępnienia amerykańskich pocisków rakietowych Tomahawk będzie tematem dyskusji. Przed zaplanowanym na dziś spotkaniem z Zełenskim, Trump zadzwonił wczoraj do Putina. We wpisie na swojej platformie społecznościowej Truth Social, Trump nazwał to „bardzo produktywną rozmową”. „Prezydent Putin pogratulował mi i Stanom Zjednoczonym wielkiego osiągnięcia pokoju na Bliskim Wschodzie, o którym, jak powiedział, marzyliśmy od wieków. Głęboko wierzę, że sukces na Bliskim Wschodzie przyczyni się do naszych negocjacji w sprawie zakończenia wojny z Rosją/Ukrainą” – napisał Trump.
Czy pokój rzeczywiście zostanie osiągnięty w krótkim okresie, pozostaje niewiadomą. Trump jednak chce, aby za dwa tygodnie odbyło się kolejne spotkanie z Putinem, prawdopodobnie na Węgrzech. W każdym razie sytuacja ta wydaje się mieć niewielki wpływ na rynek zbożowy. Żniwa w Rosji są jednak prawie zakończone. Według Oksany Łut, rosyjskiej minister rolnictwa, zebrano 91% powierzchni upraw zbożowych. Całkowite zbiory szacuje się na 135 milionów ton, z czego 90 milionów ton stanowi pszenica. Według Łut, Rosja ma potencjał eksportowy na poziomie 50 milionów ton zboża.
Azja
Jednym z klientów, na którego Rosja może ponownie liczyć, jest Indonezja. Z powodu sporów o dostęp rosyjskiej pszenicy do rynku indonezyjskiego, eksport został wstrzymany na dziewięć miesięcy. Tylko na początku stycznia Rosja wyeksportowała do Indonezji 123 000 ton pszenicy. W 2024 roku Indonezja importowała z Rosji 1,3 miliona ton zboża (głównie pszenicy). Indonezja, obok Chin i Egiptu, jest jednym z największych nabywców pszenicy na rynku światowym.
Na południe od pas ze szmaragdu, W Australii, według prognoz, stosunkowo sucha i ciepła pogoda ustępuje miejsca klimatowi bogatszemu w wodę. W południowo-wschodnich prowincjach Wiktorii i Australii Południowej lokalnie spadła w zeszłym miesiącu tylko połowa wieloletniej średniej opadów. Według niektórych lokalnych źródeł, pszenica i rzepak nieco ucierpiały w wyniku tego zjawiska. Prognozuje się, że w ciągu najbliższych dwóch tygodni w Australii opady deszczu będą od 25 do 75 milimetrów wyższe od średniej. Jedynie w Australii Zachodniej panować będzie susza. Deszcz spadł akurat w porę na zboża, ponieważ mniej więcej w tym czasie następuje ich napełnianie.
Korzystać z zasobów czy nie?
Chiny i Stany Zjednoczone wmanewrowały się wzajemnie w dość trudną sytuację. Naciski Trumpa, aby skłonić Chiny do zakupu soi w USA, nie przyniosły skutku, a niechęć Chin oznacza, że kraj ten nadal musi pozyskać znaczną ilość, aby uniknąć konieczności korzystania z własnych dostaw. Analitycy szacują, że Chiny potrzebują od 8 do 9 milionów ton soi na grudzień i styczeń. Zazwyczaj w tym okresie Chiny kupują soję w USA. Jednak, aby wyprzedzić USA, Chiny kupują głównie w Ameryce Południowej. W ostatnich tygodniach chińscy nabywcy zabezpieczyli znaczne ilości w Argentynie. W Brazylii, największym producencie soi, eksporterzy oferowali soję z wysoką premią. Plantatorzy są zajęci siewem na nowe zbiory (które jeszcze nie następują automatycznie), a według lokalnych źródeł zainteresowanie sprzedażą jest niewielkie. Chińscy nabywcy uważają premię w wysokości nieco poniżej 3 dolarów za buszel ponad CBoT za wygórowaną. W rezultacie Chiny mogą być zmuszone do korzystania z własnych dostaw.