Shutterstock

Aktualności Dotacje rolne

Mafia dotacyjna w Europie Wschodniej kwitnie dzięki pieniądzom z WPR

4 November 2019 - Niels van der Boom - 4 komentarze

Pod kuszącym tytułem „The money farmers” The New York Times publikuje artykuł o tym, jak bogaci właściciele ziemscy, z politycznym zapleczem, co roku otrzymują znaczne kwoty europejskich subsydiów w Europie Środkowo-Wschodniej. Jest to tak dochodowe, że angażuje się nawet włoska mafia.

Tak zrobił New York Times Badania w dystrybucję środków Wspólnej Polityki Rolnej (WPR) w krajach Europy Środkowo-Wschodniej. Zbadano m.in. Węgry, Czechy, Słowację i Bułgarię. W sumie badanie obejmuje 9 krajów. W ubiegłym roku Unia Europejska wydała 58,82 mld euro na dotacje dla europejskich rolników. Z tej kwoty 41,71 mld euro jest przeznaczone na bezpośrednie wsparcie dochodów, co oznacza, że ​​sektor rolny stanowi 37% budżetu.

Praktyki mafijne
Z badań gazety wynika, że ​​niewielka grupa politycznie ukierunkowanych przedsiębiorców w tych krajach posiada dużo ziemi, która zgarnia ogromne kwoty dotacji. Przykładem jest premier Republiki Czeskiej. Prezydent Węgier Viktor Orbán jest winny podziału ziemi państwowej (wśród swoich krewnych i przyjaciół). Gazeta pisze o praktykach mafijnych na Słowacji iw Bułgarii, jeśli chodzi o „zawłaszczanie ziemi”.

Praktyki są nieco wyjątkowe. Niektórzy administratorzy, tacy jak prezydent Orban, krytykują Unię. Jednocześnie otrzymują dziesiątki milionów dotacji. Bruksela również gorączkowo reaguje, gdy dziennikarze proszą o szczegółowe dane o dotacjach. Dzięki zastosowaniu wszelkiego rodzaju konstrukcji prawie niemożliwe jest ustalenie, kto jest właścicielem gruntu. Ponadto Unia Europejska nie jest hojna w dostarczaniu danych. Część informacji pochodzi od sygnalistów i byłych pracowników zainteresowanych osób, którzy obecnie prowadzą konspiracyjną egzystencję.

Sygnaliści
Jednym z sygnalistów jest Węgier Jozsef Angyan. Ten były pracownik rządu opowiada gazecie, że prezydent Orbán podzielił wśród swoich sympatyków setki hektarów wokół Budapesztu. Jednak to nie pierwszy raz, kiedy prezydent został zdyskredytowany. Dziennikarze węgierscy również badali politykę Orbána.

Dużo można też winić Czechowi Andrejowi Babiśowi, pisze gazeta. Jego firma rolnicza otrzymała w 2018 r. prawie 38 mln euro dotacji. Jego przypadek nie jest wyjątkowy. Według szacunków gazety około 80% budżetu trafia do 20% rolników. Dochód ten służy do finansowania ambicji politycznych, takich jak Babis. W Bułgarii niewiele się różni. Bułgarska Akademia Nauk przeprowadziła badania nad funduszami europejskimi i doszła do wniosku, że 75% budżetu trafia do zaledwie 100 firm.

Mafiosi zostają farmerami
Ten roczny przepływ milionów tworzy mafię rolniczą działającą na wsi. Rząd, rolnicy i kupcy działają pod tym samym parasolem. W Bułgarii toczy się teraz przeciwko temu proces. Na Słowacji włoska mafia postanowiła sama zostać rolnikiem, ponieważ jest to bardzo dochodowe. Dziennikarz Jan Kuciak, który prowadził śledztwo w tej sprawie, został zamordowany w zeszłym roku wraz ze swoją dziewczyną.

Według Amerykanów Europa przymyka oczy na te praktyki. Raport (z 2015 r.) stwierdza, że ​​system działa wodoszczelnie. Na szczeblu krajowym Komisja Europejska nie zajmuje się przypadkami oszustw. To zależy od narodu. W rzeczywistości, na przykład na Węgrzech, ustawa została zmieniona w taki sposób, że duże przedsiębiorstwa mają większe uprawnienia, a tym samym mają większe prawo do subsydiowania funduszy. Protestujący rolnicy są odbierani z dzierżawionej ziemi lub otrzymują mniejsze wsparcie i dodatkowe kontrole.

Problem z papierem
Na papierze rządy pracują nad zwalczaniem korupcji. Na przykład Węgry wprowadziły pułap dotacji dla dużych przedsiębiorstw rolnych. Jednak dzieląc firmy na wiele BV i wielu dyrektorów, pułap można łatwo obejść. Pod względem prawnym Węgry przestrzegają wszystkich przepisów (jeśli chodzi o sprzedaż gruntów). Jednak w rzeczywistości Parlament Europejski był kilkakrotnie ostrzegany przed wątpliwym handlem ziemią w tym kraju.

Według dziennikarzy, tak długo, jak utrzymany jest obecny system WPR, kilku dużych właścicieli ziemskich może rozwijać swoje interesy. Nawet bez uprawy ziemi osiągane są zyski. Zgodnie z oficjalną odpowiedzią Komisji Europejskiej nadużywanie systemu leży w gestii państw członkowskich. W kraju takim jak same Węgry stał się tematem, którego nie można dyskutować i który jest pomijany w mediach. Każdy, kto protestuje, będzie traktowany surowo. W ten sposób nadal rządzi kultura strachu.

Masz wskazówkę, sugestię lub komentarz dotyczący tego artykułu? Daj nam znać

Nielsa van der Booma

Niels van der Boom jest starszym specjalistą ds. rynku roślin uprawnych w DCA Market Intelligence. Zajmuje się głównie analizami i aktualizacjami rynkowymi dotyczącymi rynku ziemniaków. W felietonach dzieli się swoim ostrym spojrzeniem na sektor rolnictwa i technologię upraw.
komentarze odwiedzających
4 komentarze
szewcy 1 4 November 2019
To jest odpowiedź na Boerenbusiness artykuł:
[url=http://www.boerenbusiness.nl/grond/artikel/10884546/subsidiemafia-in-oost-europa-dwells-op-glb-geld]Mafia subsydiowa w Europie Wschodniej kwitnie dzięki pieniądzom GLB[/url]
Kluby przyrodnicze również grają tutaj.
Tona Westgeesta 4 November 2019
Tak, oczywiście szewcy! Tutaj z nami, w Wassenaar, masz również kilku dużych właścicieli ziemskich, w tym króla. W przyszłym roku ostatni rolnik zostanie wypędzony z Horsten. Co więcej, nie ma tu metra ziemi na sprzedaż, bo Fundacje natychmiast wskakują.

Ale od dawna wiemy, że podział środków ze Wspólnej Polityki Rolnej jest zły. Schiphol i Heineken itp. również otrzymali miliony przez te wszystkie lata....

Zgodnie z oficjalną odpowiedzią Komisji Europejskiej nadużywanie systemu leży w gestii państw członkowskich. Ale naprawdę nie czekają na to, ponieważ sami są w to zaangażowani!

Holandia wyznaczyła więcej obszarów dla sieci Natura 2000 niż było to konieczne, a większość z niewłaściwych powodów. Następnie LNV, wraz ze Staatsbosbeheer i Natuurmonumenten, znacznie rozszerzyły florę i faunę, które mają być chronione, w poszczególnych obszarach”. To jest mafia tutaj, a także wszyscy z pieniędzmi na czapkę .....!!!!

A teraz mamy kłopoty???? z amoniakiem????
nie myśl tak!!!!
Jan Veltkamp 6 November 2019
Schiphol jest największym odbiorcą dotacji rolnych w Holandii. Niewielu rolników, którzy są właścicielami/udziałowcami Schiphol. Więc nie jest inaczej tutaj niż tam. Po prostu nie ukrywają tego. Dlaczego przejrzystość w Holandii?
ordynans 6 November 2019
A po drugie, myślę, że ERF we Flevoland jest również takim na wpół rabunkowym zjadaczem dotacji.
Nie możesz już odpowiedzieć.

Zapisz się do naszego newslettera

Zarejestruj się i codziennie otrzymuj najświeższe informacje na swoją skrzynkę odbiorczą

Aktualności Unia Europejska

Porozumienie UE w sprawie silniejszej pozycji rolników w łańcuchu żywnościowym

Tło Czapka

Czy duzi rolnicy powinni otrzymywać dotacje, czy nie?

Analiza Ziarna i surowce

UE importuje znacznie mniej pszenicy i kukurydzy

Zadzwoń do naszego działu obsługi klienta 0320 - 269 528

lub e-mail do wsparcie@boerenbusiness.nl

chcesz nas śledzić?

Otrzymuj nasz darmowy newsletter

Aktualne informacje rynkowe codziennie w Twojej skrzynce odbiorczej

Zaloguj się