Czy FrieslandCampina była dobrze przygotowana na koniec kwot mlecznych? Czy rolnictwo będzie miało lepsze wyniki po zniesieniu kwot cukrowych? Pewne jest, że pierwsze kwartały 2016 i 2017 roku słusznie zasługują na miano „kwartałów problemowych”. Czy to zapowiedź tego, co przyniesie rok 2018?
W styczniu 2015 roku Holandia skonsumowała 1,05 miliona ton mleka. Do 2016 roku liczba ta wzrosła do 1,21 miliona ton. Stanowi to wzrost o 15,5%. Wzrost ten jest wynikiem ekspansji, importu zwierząt gospodarskich i rozwoju ekologicznego. W rezultacie podaż mleka dosłownie przytłoczyła FrieslandCampina i firma interweniowała. W rzeczywistości przetwórca zmagał się już z nadwyżką mleka w tygodniach poprzedzających ogłoszenie redukcji cen mleka.
Premia za niedostarczone mleko
Premia w wysokości 2 euro, naliczana od 1 stycznia do 11 lutego, miała działać jako hamulec. Doprowadziło to do redukcji o 35.000 75 ton mleka. Później przetwórca ponownie zdołał pozbyć się całego mleka lub przechować je gdzie indziej. W oparciu o dane roczne, zakładając udział w około 2016% holenderskiego rynku mleka, daje to maksymalnie 914.000 950.000 ton mleka w styczniu XNUMX r. W maju przełożyło się to na wolumen XNUMX XNUMX ton mleka, które przetwórca musiał przetworzyć lub sprzedać.
Popyt zazwyczaj znacznie wzrasta w okolicach Wielkanocy, ale przetwórstwo nadal pozostaje problemem. Na podstawie przedstawionych wydarzeń można wnioskować, że limity przetwórcze zostaną prawdopodobnie osiągnięte jeszcze dwukrotnie w marcu i maju.
Latem produkcja mleka spadła w mniejszym stopniu, niż przewidywało wielu uczestników rynku, bazując na niższych cenach mleka. Stworzyło to ramy dla kolejnego trudnego ostatniego kwartału i jeszcze większych problemów w pierwszym kwartale nowego roku. Destrukcyjny wpływ niepewności związanej z wdrożeniem praw do fosforanów, utrzymaniem derogacji oraz potencjalnymi datami referencyjnymi również odegrały swoją rolę.
Ponowne ograniczenie spożycia mleka
Po raz kolejny ograniczenie produkcji mleka okazało się konieczne, aby zapobiec stratom. W ostatnim kwartale 2016 roku europejskie regulacje okazały się więc darem niebios. Jednak stagnacja jest bardziej uderzająca. Po raz drugi z rzędu w ciągu pierwszych dwóch miesięcy pierwszego kwartału zastosowano hamulce. Tym razem były one znacznie mniej liberalne. Dojenie większej ilości mleka niż referencyjna kwota oznaczało mniej pieniędzy na mleko dla wszystkich, podczas gdy mniejsza ilość faktycznie dawała premię.
Hodowcy bydła mlecznego mogli wybrać jedną z trzech dat referencyjnych wstrzymania produkcji. Dwie z nich obejmowały okres, w którym mogli już ubiegać się o dofinansowanie na zmniejszoną produkcję mleka. Trzecia data, przypadająca na koniec lata, oferowała nieco większą elastyczność, ale wszystkie trzy daty referencyjne, niezależnie od tego, uwzględniały rozszerzenie puli mleka.
Łącznie plony były niższe o 53,5 mln kg. Szacuje się, że produkcja mleka w styczniu i lutym utrzymała się na poziomie nieco ponad 29.000 XNUMX ton dziennie. Dane te opierają się na udziale rynkowym przetwórcy w porównaniu z dostawami w grudniu oraz na założeniu, że podaż pozostała stabilna.
Co godne uwagi, oznacza to, że udział procesora w rynku spadł w styczniu do nieco poniżej 74 procent, podczas gdy łączna Holenderski basen mleczny rzeczywiście wzrosła. W lutym udział ten spadł do 73 procent, ponieważ holenderska produkcja mleka wzrosła w porównaniu z dzienną produkcją W lutym 2016 r. nastąpił spadek o 0,06 proc., szkody pozostają ograniczone.
Inni przetwórcy zwiększają udział w rynku
Podczas gdy FrieslandCampina ograniczyła produkcję mleka, innym przetwórcom najwyraźniej udało się zwiększyć swój udział w rynku. Prawdopodobnie dlatego nie wykorzystano całego wolumenu z Holenderskiej Fundacji Mlecznej (DMF). Po raz kolejny największy holenderski przetwórca podał „zdolność produkcyjną” jako przyczynę ograniczenia podaży mleka.
Czy to tylko mleko holenderskie, czy też belgijskie i niemieckie? Wygląda na to, że holenderskie mleko ustąpiło miejsca niemieckim litrom. To rynek, na którym FrieslandCampina chce utrzymać swój udział, ale… mimo to stawia czoła konkurencjiTo właśnie wyjaśnił Roelof Joosten podczas prezentacji danych rocznych. O sposobach poprawy wyników prawie nie wspomniano, ale zauważono, że mniejsza ilość mleka w Holandii daje również przestrzeń do oddychania rynkowi niemieckiemu.
Czy jest w tym coś więcej?
Wygląda na to, że w grę wchodzi coś więcej niż tylko wolumen holenderskiej podaży mleka przekraczający oczekiwania. Rozwój sytuacji w Belgii i Niemczech najwyraźniej wpływa również na działania w Holandii. Sądząc po oświadczeniach z początku 2016 roku, nie było żadnego problemu z przepustowością holenderskiego mleka. Dodajmy do tego fakt, że produkcja mleka poza FrieslandCampina została wznowiona, a rynek spot pozostał zrównoważony.
Oczekuje się, że prawa do fosforanów wejdą w życie w 2018 roku. Zgodnie z planami, holenderskie stado bydła mlecznego powróci wówczas do poziomu z 2 lipca 2015 roku, czyli o 4 procent. W kontekście przetwórstwa oznacza to, że firmy mleczarskie ponownie będą mogły bez problemu przetwarzać holenderskie mleko. Logicznym argumentem jest to, że przepisy dotyczące mniejszej ilości mleka należą już do przeszłości, ale tak jak obecnie, istnieją inne rynki, które mają w tej sprawie większy wpływ niż wcześniej zakładano. Na korytarzach mówiono również o… powiązanie z importem zwierząt gospodarskich, ale z terenu płyną przesłanki, że w tym przypadku bardziej prawdopodobne jest odrzucenie złej jakości bydła niż bydła mlecznego wysokiej jakości.
Biorąc pod uwagę te wydarzenia, wydaje się, że niespodzianki skończą się w 2018 roku, ale w tym przypadku nie jest to pewne. Warto śledzić rozwój sytuacji w Belgii i Niemczech, aby być dobrze przygotowanym na przyszłość.