W Nowej Zelandii

Greenpeace stawia na nawadnianie

4 September 2017 - Niels van der Boom

Aktywiści Greenpeace wzięli na celownik systemy irygacyjne w Nowej Zelandii. Inwestując w technologię nawadniania, gospodarstwa mleczarskie mogą się dalej rozwijać, co w oczach organizacji ma katastrofalne skutki dla jakości wody. Jednakże sektor rolniczy postrzega tę kwestię zupełnie inaczej.

Na Wyspie Południowej Nowej Zelandii realizowany jest obecnie szeroko zakrojony plan, który ma zapewnić rolnikom dostęp do wystarczającej ilości wody do nawadniania. Greenpeace wziął na celownik ten plan „Central Plains Water”. Piątek 25 sierpnia zamki Aktywiści protestowali przeciwko budowie rurociągu, który ma transportować wodę z Alp do żyznych terenów rolniczych.

289

Miljoen

rząd inwestuje euro w projekt nawadniania

Używaj mniej wód gruntowych
Rząd przeznaczy na program 480 milionów dolarów nowozelandzkich, co stanowi równowartość 289 milionów euro. Według Irrigation NZ, organizacji promującej rozwój technologii nawadniania w kraju, plany i działania faktycznie spełniają żądania Greenpeace. Tak przynajmniej twierdzi Andrew Curtis, dyrektor Irrigation NZ. Sieć rurociągów zapewnia transport nadmiaru wody roztopowej z Alp na Równiny Centralne, eliminując w ten sposób potrzebę eksploatacji wód gruntowych na potrzeby nawadniania w tym regionie.

W ciągu pierwszych dwóch sezonów trwania projektu przepompowano 2 milionów metrów sześciennych wody. Następnie planowane jest zwiększenie powierzchni o 60 milionów metrów sześciennych w pobliskich regionach.

Wnioski Greenpeace'u są nieprawidłowe
Zdaniem Curtisa twierdzenie Greenpeace, że zwiększone nawadnianie doprowadzi do dalszej intensyfikacji hodowli bydła mlecznego, jest nieprawdziwe. Około 50% gospodarstw w regionie Central Plains to gospodarstwa mieszane, które oprócz upraw polowych zajmują się także hodowlą bydła mięsnego, owiec i uprawą winorośli.

„Greenpeace stwierdza, że ​​hodowla bydła mlecznego jest bezpośrednio związana z zanieczyszczeniem wody. To nieprawda” – podsumowuje Curtis. „Od zeszłego roku gospodarstwa mleczarskie musiały radzić sobie z bardziej rygorystycznymi normami nawożenia. Wypłukiwanie jest ściśle kontrolowane, w tym wypłukiwanie nawozów. Ponad 3.000 firm dołączyło do tych planów. Firmy, które chcą się rozwijać, są zobowiązane do podjęcia działań w zakresie wypłukiwania. Około 70% wszystkich firm stosowało technikę regulacji zużycia i stosowania wody w 2016 r. Było to tylko 5% 20 lat temu”.

Podatek od nawadniania
„Dzięki inwestycjom w rurociągi i technologie, które pomagają nam zużywać mniej wody, jej zużycie zmniejszyło się o około 20% rocznie” — mówi człowiek z Irrigation NZ. Dyrektor uważa jednak, że miną lata, zanim korzyści te odzwierciedlą się w przyrodzie i jakości wody. Działania podjęto zbyt późno.

Rolnicy mogą zostać obciążeni podatkiem od wody do nawadniania

Rolnicy zajmujący się nawadnianiem mogą w przyszłości mieć do czynienia z podatkiem wodnym. Dla 6.000 systemów irygacyjnych w regionie Canterbury oznacza to kwotę 40 milionów dolarów nowozelandzkich rocznie. Pieniądze zainwestowane w produkcję czystszej wody. To, w jaki sposób dokładnie powinny być wydawane te pieniądze, jest nadal przedmiotem politycznych dyskusji.

Problem nie leży w rolnictwie
Według Curtisa największym problemem jest nielegalne odprowadzanie ścieków. Jakość wody jest zatem słaba, zwłaszcza na terenach gęsto zabudowanych. Nie na wsi. Według Greenpeace, co roku w regionie Canterbury 34.000 8.600 osób choruje z powodu zanieczyszczonej wody. „Oficjalne dane dla całej Nowej Zelandii nie przekraczają XNUMX” – powiedział Curtis. Rząd nie podaje jednak, skąd pochodzi woda.

Specjalista od systemów nawadniających radzi aktywistom, aby skupili się na nielegalnym zrzucaniu ścieków i jakości wody wokół miast. Już zdaje sobie sprawę, że nie jest to cel możliwy do osiągnięcia. „To nie pasuje do obrazu Greenpeace, ponieważ uważają oni, że hodowla bydła mlecznego i nawadnianie są przyczyną wszystkich problemów. Bardzo uproszczone podejście do złożonego problemu i nieprawdziwe fakty”.

Masz wskazówkę, sugestię lub komentarz dotyczący tego artykułu? Daj nam znać

Nielsa van der Booma

Niels van der Boom jest starszym specjalistą ds. rynku roślin uprawnych w DCA Market Intelligence. Zajmuje się głównie analizami i aktualizacjami rynkowymi dotyczącymi rynku ziemniaków. W felietonach dzieli się swoim ostrym spojrzeniem na sektor rolnictwa i technologię upraw.

Zadzwoń do naszego działu obsługi klienta 0320 - 269 528

lub e-mail do wsparcie@boerenbusiness.nl

chcesz nas śledzić?

Otrzymuj nasz darmowy newsletter

Aktualne informacje rynkowe codziennie w Twojej skrzynce odbiorczej

Zaloguj się