Którzy producenci mleka mają największe ambicje w zakresie powiększania zasobów mleka? Przez ostatnie 3 lata pałeczka była przekazywana pomiędzy Irlandczykami i Holendrami. W Holandii wzrost gospodarczy staje się trudniejszy, ale nie oznacza to, że Irlandczycy siedzą w miejscu.
Gdy przyjrzymy się wynikom od stycznia do września za lata 2014, 2015, 2016 i 2017, wydaje się, że wyścig między Irlandią a Holandią nie jest jeszcze przesądzony. W latach 2014–2015 Irlandczykom udało się zyskać prawie 10%. W latach 2015–2016 Holandia odnotowała wzrost na poziomie nieco poniżej 10%, a w latach 2016–2017 Irlandczycy odnotowali wzrost na poziomie 8,2%.
Skąd pochodziła większość mleka?
W latach 2014–2017 w Irlandii nastąpił wzrost produkcji mleka o 1,29 mln ton, natomiast w Holandii wzrost ten wyniósł 1,33 mln ton. Oznacza to, że Holandia zaczęła produkować nieco więcej mleka.
Tymczasem Irlandczycy nie produkują tyle mleka co Holendrzy. Ponieważ w Irlandii niemal wszystkie krowy są zasuszone w miesiącach zimowych, najlepszym wskaźnikiem jest średnia. W 2017 r. w Holandii wyprodukowano średnio 1,197.470 697.990 XNUMX ton mleka. W Irlandii średnia produkcja mleka wynosi XNUMX XNUMX ton.
FrieslandCampina poinformowała, że hodowcy bydła liczą na wzrost na poziomie od 0% do 3,5%. Średnio 1,75%, co oznacza wzrost do średniej miesięcznej produkcji wynoszącej 1.218.422 10 12 ton. Irlandczycy planują zwiększyć zasoby mleka do 2016 miliardów litrów w ciągu najbliższych 80,4 lat. Stanowiłoby to wzrost o 8% w porównaniu z rokiem XNUMX, czyli średnio XNUMX% rocznie.
Irlandczycy mają najlepsze karty
Tymczasem w Nowej Zelandii system hodowli bydła mlecznego oparty na trawie jest ograniczany przez metodę dojenia. Pożegnanie z trawą oznacza pożegnanie z potężnym narzędziem marketingowym. W Holandii wzrost gospodarczy jest determinowany prawami do fosforanów. Młode bydło nadal może być hodowane poza granicami Holandii, ale wyzwanie i koszty znacznie wzrosły.
Podsumowując, Irlandczycy mają największe ambicje i najlepsze karty do ich spełnienia. Tylko Brexit (Wielka Brytania jest największym nabywcą irlandzkich produktów mlecznych) może pokrzyżować plany. To czyni Irlandczyków zwycięzcami ery bezkwotowej.