Chiny obniżą cła importowe na różne produkty, w tym sery i niektóre produkty spożywcze dla niemowląt, od 1 grudnia. Środek ten ma na celu nie tylko pobudzić konsumpcję, ale także uniknąć dalszego obciążania kurczących się zapasów.
Amerykańska Komisja ds. Eksportu Produktów Mleczarskich (USDEC) rozpoczęła tydzień od bardzo pozytywnych wiadomości. Agencja ogłosiła, że Chiny obniżą cło importowe na ser z 1% do 2017% od 12 grudnia 7,7 roku.
Chiny zaczynają być miłośnikami sera
„Chiny szybko stają się największym importerem sera. Popyt wzrósł siedmiokrotnie w ciągu ostatnich 10 lat, osiągając prawie 7 100.000 ton” – podaje USDEC.
Amerykanie informują również o obniżeniu ceł na dwa inne produkty zawierające składniki mleczne. Chodzi o żywność dla osób ze specjalnymi potrzebami, takimi jak alergie, oraz o paczkowane produkty dla niemowląt. Cło na pierwszy produkt zostanie obniżone z 2% do 20%, a na drugi z 0% do 15%.
Również odzież narciarska
Okazuje się, że Amerykanie nie są jedynymi, którzy zostali objęci niższymi cłami. Chiny ogłosiły obniżkę ceł na większą liczbę dóbr konsumpcyjnych, z 17,3% do 7,7%. Dotyczy to nie tylko produktów mlecznych, ale także pieluch i odzieży narciarskiej.
Łącznie 187 produktów zostanie objętych obniżką ceł importowych. Chiny robią to, aby odpowiedzieć na krytykę, że nie podejmują wystarczających działań w celu zwiększenia importu. Kraj zawarł umowy handlowe z kilkoma krajami, ale Stany Zjednoczone (USA) nie są jednym z nich. Deficyt handlowy szacuje się na 327 miliardów dolarów.
Klasa średnia żąda więcej
Jednocześnie mocarstwo zaspokaja rosnący popyt na produkty wysokiej jakości. Celem redukcji jest osiągnięcie tzw. „potrójnego celu”: pobudzenie konsumpcji, reforma chińskiej gospodarki i zasygnalizowanie gotowości kraju do rozwoju handlu międzynarodowego.
Nadal nie wiadomo, jak wpłynie to na Holandię. Rosnący popyt na ser to jednak z pewnością dobra wiadomość, ponieważ zmniejsza presję na tradycyjnych nabywców, w tym Rosję.