Pomimo świąt, na rynku pasz nadal panuje wyjątkowo duży ruch. Hodowcy bydła mlecznego domagają się produktów strukturalnych, co stanowi poważne wyzwanie. Z jednej strony powoduje to problemy transportowe, z drugiej strony spowalnia handel. Nie pozostanie to bez konsekwencji dla cen.
Tymczasem Boże Narodzenie i drugi dzień świąt Bożego Narodzenia mamy już za sobą. Można to również zauważyć w handlu paszą, biorąc pod uwagę fakt, że telefon znów dzwoni. Niestety, święta Bożego Narodzenia jeszcze się nie skończyły, co stwarza trudną sytuację. Jeśli dopisze szczęście, pierwsi kierowcy wrócą do pracy 2 stycznia, jednak bardziej prawdopodobne jest, że nie nastąpi to przed 8 stycznia.
Głodny słomy
To tutaj wielu obawialiśmy się. Duże zapotrzebowanie, ale mało miejsca, aby je zaspokoić. To właśnie w tym okresie po raz kolejny okazuje się, że to przede wszystkim Hiszpania i Francja są w stanie oferować produkty dobrej jakości. Dania, Niemcy i Anglia mają nadwyżkę słomy, jednak nie jest to jakość, jakiej obecnie poszukują hodowcy zwierząt gospodarskich.
Słomę przechowuje się także w Zelandii, ale jest ona zazwyczaj zbyt gruba i lepiej nadaje się dla koni. Ilość ta jest również zbyt mała, aby zaspokoić popyt ze strony producentów mleka. Pozostaje stosunkowo wysoka cena jak na produkt francuski. Na przykład cena nieskoszonej słomy pszennej zaczyna się od 125–130 euro za tonę, łącznie z frachtem rolnym. Za produkty krojone obowiązuje dopłata w wysokości 10–15 euro. Popyt na jęczmień jest mniejszy, ale jego cena jest taka sama jak słomy pszennej.
Niższe ceny po świętach?
Trudno znaleźć środki transportu i są one drogie, ale czy to oznacza, że wyższe ceny utrzymają się po Bożym Narodzeniu? Dane handlowe wskazują, że we Francji wciąż jest wystarczająco dużo słomy, ale rolnicy zajmujący się uprawą roli również reagują na wysoki popyt. Oznacza to, że będą trzymać produkty w nadziei, że ceny wzrosną jeszcze bardziej. W rezultacie nie jest realistyczne, aby ceny miały ponownie spaść po świętach Bożego Narodzenia. Raczej należy spodziewać się dalszego wzrostu.
Mimo że ilość dobrej jakości słomy pszennej jest niższa od przeciętnej, jest inny produkt, którego jest mniej: słoma rzepakowa. Miało to również wpływ na ceny, które wzrosły do 175 euro za tonę produktu niekrojonego. Cena za produkt cięty może wzrosnąć nawet do 210–230 euro za tonę, łącznie z frachtem rolnym.
Wyższe ceny siana
Nie tylko słoma jest problemem na rynku, także siano z nasion traw to produkty, które trudno znaleźć. Z tego powodu trudno jest znaleźć kostrzewę czerwoną. Po znalezieniu towaru cenę ustala się na 150–155 euro za tonę. Następnie rośnie trzcinnik. Nadal jest on w miarę dostępny, ale i tu ceny wykazują tendencję wzrostową. Spread wynosi od 130 do 150 euro za tonę, dostawa gratis przy bramie gospodarstwa.
Angielski Raai czerpie przyjemność z głodu siana. W ubiegłym roku popyt na ten produkt był niewielki, jednak w tym roku cieszy się on większą popularnością na rynku. Ceny wahają się od 115 do 135 euro za tonę, łącznie z frachtem rolnym. Znacznie spokojniej jest w handlu sianem łąkowym, gdzie cena utrzymuje się na poziomie 175 euro za tonę.
Prawie żaden handel kukurydzą na kiszonkę
Mimo że produkty strukturalne cieszą się dużą popularnością, w handlu kukurydzą kiszonkową panuje spokój. Samo w sobie nie jest to niczym niezwykłym o tej porze roku. Orientacyjna cena wynosi 55 euro za tonę, dostawa gratis przy bramie gospodarstwa. Obroty nie wzrosną wcześniej niż w lutym lub marcu.
Wzrasta handel ziemniakami paszowymi. Podaż i popyt są dobre. Dodatkowo ziemniaki można dobrze przechowywać w każdych warunkach pogodowych. Cena za nieumyte ziemniaki wynosi 27,50 euro, a za umyte – 20 euro.
Poproś o jedzenie
Nadal nie jest jasne, jak producenci mleka zareagują na system praw do fosforanów. Ostateczne ustalenie praw powinno zostać dostarczone pocztą w ciągu kilku tygodni. Tymczasem cena mleka znowu spada. Nie jest to niczym niezwykłym o tej porze roku, ale różnica między ceną mleka a ceną na rynku dziennym oznacza, że trzeba zachować ostrożność. Jednocześnie nad głową hodowcy bydła mlecznego zawisła cisza.
Wydaje się, że wielu hodowców bydła mlecznego robi wszystko, co w ich mocy, aby utrzymać obecny poziom. Nie może być jednak innego wyjścia, jak tylko sprawić, że w przyszłym roku będzie mniej ust do wyżywienia. Dzieje się tak, ponieważ nie ma wystarczającej liczby praw do utrzymania obecnego stada. Z jednej strony oznacza to mniejszy popyt, ale z drugiej strony większy popyt na produkty wysokiej jakości. Prawa dotyczące fosforanów sprawiają, że każdy litr mleka się liczy.
Cena kukurydzy kiszonkowej pozostaje stosunkowo stabilna.