Producenci mleka w Stanach Zjednoczonych mocno ucierpieli w wyniku wojny handlowej. Tymczasem istniała jedynie perspektywa poprawy cen mleka. Powoduje straty finansowe i negatywne nastroje. Połączenie ciepła i wysokiej wilgotności zdecydowanie hamuje produkcję mleka.
Szczególnie popyt na ser z Meksyku Wydaje się, że liczba ta znacznie spadła z powodu wyższych ceł na produkty amerykańskie. Wygląda na to, że produkty europejskie wypełnią tę lukę. Oznacza to, że amerykański sektor mleczarski musi szukać innych nabywców. I to może się sprawdzić, ale amerykański hodowca bydła mlecznego na to nie liczył.
Duża dewaluacja na rynku kontraktów terminowych
Po raz pierwszy od miesięcy rosnąca cena mleka do rolników. Zostało to całkowicie zniwelowane przez wyższe cła na produkty przeznaczone do Meksyku i USA, które weszły w życie w pierwszym tygodniu lipca. Rynek kontraktów terminowych to potwierdza, szacując różnicę między rynkiem z 30 maja a rynkiem z połowy lipca na 380 milionów dolarów. Choć wojna handlowa nie może być wytłumaczeniem całej straty, rynek byłby w lepszej sytuacji bez niej.
Jest to ciężki cios dla producentów mleka, zarówno pod względem finansowym, jak i ekonomicznym. W rezultacie podaż krów rzeźnych stale rośnie, a ich sprzedaż rośnie. Choć w pierwszej połowie 2018 r. nie przełożyło się to jeszcze na mniejszą ilość mleka, to zbliża się moment, w którym większej ilości mleka nie da się już zastąpić mniejszą ilością bydła.
Gorąco i wysoka wilgotność
Pogoda również nie sprzyja utrzymaniu wysokiego poziomu głośności. Upał w połączeniu z wysoką wilgotnością powietrza wywiera presję na produkcję. Dowodem na to jest fakt, że na Środkowym Zachodzie Stany Zjednoczone Kolejną zaletą jest cena mleka klasy III. Ostatni raz miało to miejsce w marcu.
Pytanie brzmi, czy zmniejszający się wolumen sprzedaży może zrekompensować możliwą utratę popytu. I to jest dobra wiadomość dla Unii Europejskiej (UE). Może to uniemożliwić Stanom Zjednoczonym oferowanie znacznych zniżek na rynkach, na których działa UE.