Na północnym wschodzie Unii Europejskiej (UE) problemy suszy stają się coraz poważniejsze. Hodowcy bydła mlecznego są szczególnie zaniepokojeni problemami związanymi z produkcją paszy dla zwierząt. W Norwegii grozi nawet większa liczba rzezi jesienią.
Trudno jest zwizualizować, gdzie występują największe problemy i jak wyglądają. Ogólnie rzecz biorąc można jednak stwierdzić, że problemy w północno-wschodnich Niemczech, Danii, Szwecji i Norwegii z dnia na dzień narastają. Przykładowo w zeszłym tygodniu w kilku miejscach w Polsce padał deszcz, co było dobrą wiadomością dla upraw. Jednak tak się nie stało cała Polska i nadal są tam suche obszary.
Pasza się kończy
„W Szwecji rolnicy mają duże problemy ze zbieraniem żywnościowy. W rezultacie krowy są zabierane na rzeź; dużo wcześniej niż faktycznie zamierzano", donosi gazeta w Szwecji. Hodowca bydła mlecznego w Olofstorp twierdzi, że musi zabrać 18 ze swoich 120 krów na ubój. Dzieje się tak, ponieważ pasza kończy się zbyt szybko. Według gazety jest to tylko jedna z wielu firm, które radzą sobie z tą sytuacją.
Zdesperowani hodowcy bydła otrzymali od rządu obietnicę pomocy, ale nie wiadomo dokładnie, gdzie i kiedy. Abyśmy mogli sami coś zrobić, stworzyliśmy na Facebooku grupę „Foderhjälpen”. W ciągu tygodnia przybyło 1 25.000 członków. Grupa łączy szwedzkich rolników z dostawcami pasz dla zwierząt w Polsce, Holandii, Niemczech, Anglii i krajach bałtyckich.
W Szwecji obecne lato porównuje się do tego z 1992 roku. A w sąsiedniej Norwegii sytuacja nie jest o wiele lepsza. Istnieją również poważne obawy dotyczące dostaw paszy dla zwierząt. Rolnicy wskazują w mediach, że jesienią muszą ubić więcej zwierząt, ponieważ brakuje im paszy.
40% normalnego zbioru
„Obecnie zbierana ilość trawy stanowi zaledwie 40% ilości zbieranej w normalnym sezonie”. Nadzieja, że urośnie więcej, jest niewielka. Dzieje się tak, ponieważ pola są tak suche, że prawdopodobnie nie rośnie na nich prawie żadna trawa. W Norwegii sezon ten już teraz określany jest mianem największego kryzysu paszowego w ostatnich dziesięcioleciach.
Jednak sytuacja w okolicach Berlina nie wydaje się być o wiele lepsza. Tamtejsi rolnicy liczą na rychły deszcz, co może pozwolić na uratowanie upraw. Stanowi to ostry kontrast z Frankrijk, gdzie w niektórych miejscach spadło zbyt dużo deszczu. Już teraz nazywany jest „niemieckim pyłem”.
Thomas Gaebert, rolnik z okolic Berlina, który zajmuje się zarówno uprawą roli, jak i produkcją mleka, powiedział agencji Bloomberg, że z powodu suszy stracił około 33% swoich upraw pszenicy. Zbiory rzepaku również wykazują spadek plonów o połowę. Gaebert obawia się, że nie ma wystarczająco dużo paszy, aby wyżywić 2.500 krów.
Badania pokazują, że nie wszyscy hodowcy bydła mlecznego doświadczają takiego samego stresu jak Gaebert. Różnice w zapasach paszy objętościowej w poszczególnych firmach są duże, co dodatkowo utrudnia oszacowanie skali katastrofy.
Copa-Cogeca prosi o pomoc
Trwająca susza jest dla Copa-Cogeca, europejskiej organizacji zrzeszającej przedstawicieli sektora rolniczego, jest powodem, dla którego należy zwrócić się do UE o wcześniejsze rozpoczęcie wypłacania środków w ramach Wspólnej Polityki Rolnej.
Choć w dużej części UE obawy są nadal ograniczone, susza okazuje się katastrofą dla wielu obszarów. Stanowi to podstawę wzrostu cen pasz, co w przeszłości stanowiło istotny hamulec produkcja mleka.
© Analiza rynku DCA. Niniejsza informacja rynkowa podlega prawu autorskiemu. Zabrania się reprodukowania, rozpowszechniania, rozpowszechniania lub udostępniania treści osobom trzecim za wynagrodzeniem w jakiejkolwiek formie bez wyraźnej pisemnej zgody DCA Market Intelligence.
To jest odpowiedź na ten artykuł:
[url=http://www.boerenbusiness.nl/melk-voer/artikel/10879319/melkveehouders-zien-veevoer-verdroog][/url]
Czy nawadnianie ma miejsce w najgorętszej porze dnia? Narzekanie kosztuje mniej.
Cena kosztowa ostatnich litrów + czynsz za prawa do fosforanów w porównaniu z ceną mleka.