Wewnątrz Mleko

Nowa Zelandia walczy o sektor mleczarski

20 Lipiec 2018 - Herma van den Pol

Hodowla bydła mlecznego może wiele stracić na mocy porozumienia klimatycznego z Paryża. Dzieje się tak na skutek produkcji metanu przez krowy. W Holandii na razie pozostaje to poza radarem, ale w Nowej Zelandii panuje najwyższa czujność, aby zapobiec spadkowi pogłowia zwierząt gospodarskich.

Masz wskazówkę, sugestię lub komentarz dotyczący tego artykułu? Daj nam znać

W Nowej Zelandii wdrożenie porozumienia klimatycznego postawiło sektor rolniczy w trudnej sytuacji. Stawka jest wysoka, ponieważ Nowa Zelandia jest domem dla dużej części populacji emisja gazów cieplarnianych przez metan. Podczas gdy w innych krajach jest to często produkt uboczny przemysłu, tutaj to owce i krowy powodują najwięcej emisji.

Nie uwzględniać metanu?
Metan uznawany jest za gaz bardziej szkodliwy niż CO2, ale pozostaje w atmosferze znacznie krócej. To był powód, dla którego zwolennicy rolnictwa argumentowali, że metan nie powinien być uwzględniany w tzw. „zeroemisyjnym” dokumencie dotyczącym nowozelandzkiego porozumienia klimatycznego. 

Fonterra zajmuje w dyskusji odmienne stanowisko, ale twierdzi, że nie szuka sposobu na ograniczenie emisji metanu do zera. W polityce mówi się o włączeniu sektora rolnego do europejskiego systemu handlu uprawnieniami do emisji (ETS). Oznacza to, że sektor rolniczy musi płacić za emisje powstające w gospodarstwach rolnych. To coś, co może oznaczać znaczny wzrost kosztów produkcji.

Dzieje się to kosztem gospodarki i rolników

Wywołało to protesty, bo zagraniczne konkurencja nie z tym bezpośrednio związane. Jednak także dlatego, że nie ma dostępnych alternatyw w przystępnej cenie. Fonterra stwierdza, że ​​jeśli ceny metanu odzwierciedlają wysoką cenę CO2 będzie oznaczać, że będzie można wówczas zmniejszyć produkcję metanu. Dzieje się to jednak kosztem gospodarki Nowej Zelandii, rolników i społeczności wiejskiej. Aby dostosować się do potrzeb sektora, politycy chcą teraz opodatkować jedynie 5% udziałów. Oznaczałoby to 40 milionów dolarów nowozelandzkich rocznie, czyli wzrost cen mleka w proszku o 0,17%.

Klimat też przydatny
Klimat stwarza również możliwości dla tak dużego gracza jak Fonterra. Widzą w tym sposób na uniknięcie obowiązku wynikającego z ustawy o restrukturyzacji przemysłu mleczarskiego. Obowiązek ten stanowi, że istnieje polityka otwartych drzwi dla nowych dostawców i dodatkowego mleka od obecnych dostawców. W ten sposób przetwórca będzie chciał zaakceptować jedynie firmy lub litry mleka, które uzyskują dobre wyniki pod względem klimatycznym. Czy to także firmy mniej efektywne?

Produkcja metanu jest również pod lupą w Holandii. Tam, gdzie przetwarzanie odpadów może ograniczyć emisję poprzez redukcję ilości odpadów, jest to znacznie trudniejsze w hodowli zwierząt. Obornik wydaje się oferować możliwości, ale z drugiej strony tak naprawdę chodzi o krowę i jej metabolizm. W Nowej Zelandii w drodze badań odkryli efektywność żywienia i rasę bez efektu mają na emisję metanu.

Czy wynagrodzenie jest kluczem?
W Nowej Zelandii podejście do metanu jest zwykle łagodniejsze, dopóki nie pojawią się możliwości, aby to zrekompensować. Ponieważ hodowla bydła mlecznego napędza gospodarkę tego kraju, jest to również dobry poligon szkoleniowy dla holenderskiej hodowli bydła mlecznego. Holenderskie badania wykazały już, że racja żywnościowa może być kluczem do rozwiązania, ale w Nowej Zelandii trawa odgrywa wiodącą rolę i rozwiązania trzeba będzie szukać z innej perspektywy.

Zadzwoń do naszego działu obsługi klienta 0320 - 269 528

lub e-mail do wsparcie@boerenbusiness.nl

chcesz nas śledzić?

Otrzymuj nasz darmowy newsletter

Aktualne informacje rynkowe codziennie w Twojej skrzynce odbiorczej

Zaloguj się