Jeśli Komisja Europejska (KE) nie wdroży instrumentu rynkowego zapewniającego stabilne i wyższe ceny mleka, to hodowców bydła mlecznego nie zostanie prawie wcale. Poinformowała o tym Europejska Rada ds. Mleka (EMB) w czwartek 17 stycznia w Grüne Woche w Berlinie.
„Obecnie jest 5:12, jeśli nie jest już 12:2003” – powiedział niemiecki hodowca bydła mlecznego i dyrektor EMB Stefan Mann podczas prezentacji w Berlinie. Według EMB europejskie rolnictwo mleczne znajduje się w kryzysie od XNUMX r., głównie dlatego, że cena mleka utrzymuje się strukturalnie poniżej kosztów produkcji.
Według obliczeń EMB średni koszt własny w Holandii w latach 2013–2017 wyniósł 43,52 euro za 100 kilogramów mleka. Średnia podstawowa cena mleka w tym samym okresie wyniosła 34,25 euro. Dlatego też w 2015 r. EMB przedstawił plan opracowania instrumentu rynkowego zapewniającego szybsze podjęcie działań w przypadku grożącego spadkiem ceny mleka. W przypadku EMB cena minimalna mleka jest ceną średnią kosztu produkcji.
Jak działa MRP?
Obecnie organizacja odnowiła i udoskonaliła Program Odpowiedzialności Rynkowej (MRP). Indeks rynkowy tworzony jest poprzez ciągłe monitorowanie różnych europejskich cen kosztów i notowań produktów mlecznych; nie obejmuje to podstawowych cen mleka, gdyż według EMB zawsze pozostają one w tyle za zmianami na rynku. Indeks rynkowy wynosi w zasadzie 100%. Jeśli indeks jest na poziomie lub powyżej tego poziomu, rynek jest stabilny i nie trzeba podejmować żadnych działań. Gdy jednak wskaźnik spadnie poniżej 100%, wchodzi w życie plan składający się z 3 faz.
Pierwsza faza to „Wczesne Ostrzeżenie”, które wchodzi w życie, gdy indeks spadnie o 7,5%. Jest to ustalane przez agencję monitorującą, która jest ustalana niezależnie. W tej pierwszej fazie zostaną otwarte prywatne magazyny produktów mlecznych i należy wdrożyć programy stymulujące konsumpcję wśród konsumentów (i na przykład w sektorze cielęciny). Faza ta będzie się utrzymywać do czasu powrotu wskaźnika do 100%.
Jeśli indeks spadnie o 15%, EMB stwierdza, że powinien nastąpić kryzys. W drugiej fazie agencja monitorująca ogłasza kryzys, a europejscy producenci mleka proszeni są o podjęcie kroków w kierunku ograniczenia produkcji zbiorowej o co najmniej 5%. Odbywa się to w oparciu o system premii i kar pieniężnych oraz w oparciu o z góry ustalony okres rozliczeniowy.
Jeżeli działania pierwszego i drugiego etapu nie będą miały istotnego wpływu na rynek i ceny mleka, a wskaźnik spadnie o 25%, ograniczenie stanie się obowiązkowe dla każdego producenta mleka. Przez z góry określony okres, np. 6 miesięcy, produkcja każdego gospodarstwa mlecznego musi zostać zmniejszona o 2% lub 3%.
Za ten plan trzeba oczywiście zapłacić, a EMB ma na to 3 źródła. Pierwszym z nich jest istniejący fundusz kryzysowy KE. Jako drugie źródło EMB pragnie, aby Unia Europejska (UE) zaprzestała stosowania obecnych środków interwencyjnych. Ostatnie zakupy i sprzedaż zaszkodziły rynkowi mleczarskiemu bardziej niż dobrze, głównie z powodu niepokojów, które wywołały rynek mleczarski dyby zaangażować. Po trzecie, w czasach, gdy cena mleka jest wyższa, należy wprowadzić niewielką opłatę od pieniędzy mlecznych.
Skargi psychologiczne wśród rolników
EMB twierdzi, że ponownie skupia się na planie, ponieważ czasy się zmieniają wraz z trwającym kryzysem mleczarskim. W ten sposób EMB nawiązuje do ceny mleka, która nie pokrywa kosztów, i do grupy producentów mleka, którzy ją wzywają, do rezygnacji z niej. W krajach europejskich prawie nie ma gotowych następców, co powoduje dewastację. „Nie wspominając o dużej grupie producentów mleka, którzy... burnout lub inne dolegliwości psychiczne. Polityka nie może i nie powinna już na to przymykać oczu” – dodaje Mann.
Dyrektorzy EMB przyznają, że projekt nowej Wspólnej Polityki Rolnej (WPR) to także ważny powód, aby ponownie zwrócić uwagę na ich plan. „Dlatego chcemy przedstawić szczegółowy przykład w ciągu sześciu miesięcy” – mówi wiceprezes Sieta van Keimpema. „Opracowujemy indeks wraz z naukowcami z Danii, Niemiec i Holandii, aby zagwarantować niezależność. Chodzi także o to, aby móc wspólnie dojść do porozumienia, gdy mówimy o kryzysie. Jeśli mamy to jasne, Europa może w każdym razie interweniować wcześniej i lepiej niż w ostatnich latach.”