Podaż mleka w Nowej Zelandii w tym sezonie przez długi czas znacznie przewyższała ubiegłoroczny. Jednak z powodu przedłużającej się suszy w lutym kraj stracił wiele litrów mleka.
Podaż mleka w lutym wyniosła 1,8 mln ton, czyli praktycznie tyle samo, co rok wcześniej w tym samym miesiącu. Jest to uderzające, biorąc pod uwagę, że produkcja w styczniu była nadal znacznie wyższa (1%) w porównaniu z 7,1 r. Powodem szybkiego spadku są warunki pogodowe w Nowej Zelandii. Późne lato było wyjątkowo suche; szczególnie na Wyspie Północnej, gdzie zlokalizowana jest większość gospodarstw mlecznych.
Warunki pogodowe panują Nowa Zelandia większy wpływ na produkcję mleka w porównaniu z innymi krajami. Dzieje się tak dlatego, że krowy przebywają na zewnątrz prawie przez cały rok. Istnieją również doniesienia, że nowozelandzcy hodowcy bydła mlecznego zasuszają krowy nieco wcześniej w tym roku.
GDT jest wyższe
Fonterra, największy przetwórca mleka w kraju, zapowiadał już wcześniej, że spodziewa się niższej podaży mleka. Dlatego po raz kolejny obniżyli do połowy marca prognozę skupu mleka na bieżący sezon, który kończy się w maju.
Dla europejskich eksporterów produktów mlecznych mniej mleka z Nowej Zelandii to właściwie dobra wiadomość, biorąc pod uwagę, że Nowa Zelandia sprzedaje około 95% swojej produkcji mleka poza granicami kraju. Szczególnie Chiny i Bliski Wschód są ważnymi rynkami zbytu. Susza niewątpliwie wpłynęła na wzrost wykazywany przez Global Dairy Trade.
Susza niszczy Australię
W kraju spadły już pewne opady, choć nie można jeszcze powiedzieć, co to będzie oznaczać dla reszty sezonu. Do lutego istniał duży kontrast pomiędzy wyższą podażą mleka w Nowej Zelandii a znacznymi stratami w „kraju sąsiednim”, Australii.
Produkcja mleka w Australii w lutym nie jest jeszcze znana, ale w styczniu podaż (704.000 tys. ton) była o 11% niższa niż w tym samym miesiącu rok wcześniej. Dzieje się tak na skutek ekstremalna susza z którym kraj nękany jest od jakiegoś czasu.