Jeśli Australia nie zwiększy szybko produkcji mleka, krajowi grozi stanie się importerem netto przetworów mlecznych. Produkcja w marcu jest również znacznie niższa niż w roku ubiegłym. Z kolei konsumpcja krajowa w dalszym ciągu systematycznie rośnie.
Zapas mleka w Australia wynosi 579.100 10,6 ton w marcu, czyli o co najmniej 2018% mniej niż w tym samym miesiącu ubiegłego roku. Daje to całkowitą produkcję w bieżącym sezonie udojowym, który rozpoczął się w lipcu 6,8 r., do 6,7 mln ton. Oznacza to, że produkcja jest o XNUMX% niższa niż w poprzednim sezonie.
Produkcja mleka w kraju od lat znajduje się pod presją, choć w tym roku zaostrzyły ją problemy z suszą. Na przykład produkcja mleka w marcu jest prawie o 10% niższa od średniej z 5 lat. Niezależny analityk branży mleczarskiej Andrew Weinert zaalarmował ostatnio obecną tendencję spadkową w australijskim sektorze mleczarskim. Gdyby sektor mleczarski był drużyną sportową, trener zostałby zwolniony Weinert na blogu.
Brak innowacji
Weinert przypisuje obecną niepewną sytuację w australijskim sektorze mleczarskim między innymi brakowi współpracy między przemysłem mleczarskim w różnych stanach. W przeszłości każde państwo miało własną politykę mleczarską. Pomimo deregulacji, konkurencyjność między przetwórcami jest stosunkowo niska, a fuzje nie są planowane. W rezultacie australijski przemysł mleczarski pozostaje w tyle za swoimi konkurentami (pod względem siły innowacyjnej).
Weinert wskazuje również na sąsiednią Nową Zelandię, gdzie Fonterra wyrosła na międzynarodowe supermocarstwo. „W Australii ani jedna lokalna firma mleczarska nie znajduje się w pierwszej dwudziestce na świecie”. Dlatego wzywa do stworzenia przemysłu mleczarskiego, który będzie w stanie mocno konkurować na rynku (pod względem wydajności i efektywności). Jeśli to się powiedzie, produkcja mleka w naturalny sposób ponownie wzrośnie.