Białoruś chce produkować tyle mleka, co Holandia. Do 2030 roku roczna produkcja mleka musi wzrosnąć do 12 miliardów litrów, podczas gdy obecnie wynosi ona ponad 7,4 miliarda litrów. Poinformowało o tym Ministerstwo Rolnictwa Białorusi podczas konferencji Olimpiady Mleczarskiej.
Ministerstwo zakłada, że wzrost produkcji na krowę (z 5.000 tys. do 8.000 tys. litrów rocznie) jest całkiem możliwy dzięki lepszemu żywieniu zwierząt gospodarskich, lepszemu zarządzaniu i lepszej opiece zdrowotnej zwierząt gospodarskich. Zdaniem tego kraju pogłowie zwierząt gospodarskich (1,5 mln krów) jest w stanie poradzić sobie z tym wzrostem. Zamierzony wzrost produkcji mleka oznacza roczny wzrost wolumenowy od 3% do 4%.
Białoruś uważa, że dzięki silnemu wzrostowi produkcji może konkurować z innymi krajami eksportującymi (np. Holandią), zwłaszcza pod względem Chin. W 2018 roku do tego kraju wyeksportowano już 60 mln dolarów. Tradycyjnie najważniejszym rynkiem zbytu dla Białorusi była Rosja. Sama Białoruś potrzebuje jedynie 40% swojej rocznej produkcji mleka na potrzeby krajowe.
Rośnie przetwórstwo mleka
Rząd też się tym przejmuje Białoruś w celu przyspieszenia konsolidacji przetwarzania. Kilka mleczarni zamierza połączyć się, aby zwiększyć efektywność produkcji mleka i jego asortyment. Ważnymi produktami eksportowymi krajowej branży mleczarskiej są sery i mleko UHT, a także podstawowe przetwory mleczne: serwatka w proszku, odtłuszczone mleko w proszku i pełne mleko w proszku.
Białoruś, będąca jeszcze dyktaturą komunistyczną, od pewnego czasu stara się zwiększyć produkcję mleka. Tradycyjnie kraj ten był ważnym regionem mleczarskim w Związku Radzieckim. Wraz z upadkiem komunizmu Białoruś również podzieliła się problemami gospodarczymi, które dotknęły ten sektor.