W ostatnich latach cena masła była głównym tematem rozmów na rynku mleczarskim, lecz w ostatnich tygodniach ceny gwałtownie spadły. Krach na miarę Bitcoina. Czy jest jakaś szansa na wyzdrowienie?
Masło można łatwo porównać do bitcoina, odnosząc się do nieprzewidywalnych wahań cen na obu rynkach. Że porównanie to nie jest błędne, udowodniono po raz kolejny w ostatnich tygodniach, gdy cena masła gwałtownie spadła.
W ciągu ostatnich 10 tygodni notowania masła DCA spadły do 2.550 euro za tonę, co oznacza stratę w wysokości 30%. Tak niskiego poziomu nie obserwowano od 2016 r. W tle gwałtownie spadły również ceny śmietany. Powodem tak poważnej obniżki są środki podejmowane przez rządy w celu stłumienia koronawirusa. Utrata sprzedaży w sektorze gastronomicznym jest ogromną stratą. Dodatkowa sprzedaż detaliczna nie jest w stanie zrekompensować tej straty.
Obfite zapasy
Ale już przed kryzysem wywołanym koronawirusem cena masła wydawała się niska. Zapasy są uciążliwe zarówno w Europie, jak i w USA. Według Departamentu Rolnictwa Stanów Zjednoczonych (USDA) w lutym w magazynach znajdowało się 300 milionów funtów masła, znacznie więcej niż w latach ubiegłych. Ponadto zapasy będą rosły aż do czerwca, co będzie zgodne z sezonową produkcją mleka. W Europie ceny akcji nie są niestety aktywnie monitorowane, ale zarówno przyjaciele, jak i wrogowie są zgodni, że są one bardzo wysokie. Dzięki stale rosnącej produkcji wzrost w całej Europie wyniósł 2014% w latach 2019–10, osiągając 2,2 mln ton.
Znalezienie miejsca do przechowywania masła staje się coraz większym problemem. Kryzys wywołany koronawirusem spowodował również znaczny spadek sprzedaży mięsa i frytek, co utrudniło funkcjonowanie chłodni. Jak wskazują sprzedawcy i producenci, przechowywanie masła staje się coraz droższe.
Małe szanse na odzyskanie
Po znacznej dewaluacji często następuje korekta w górę. I tak się właśnie stało – w tym tygodniu cena akcji DCA wzrosła o 100 euro do 2.650 euro. Jednak patrząc na kontrakty terminowe na EEX, ożywienie nie jest prawdopodobne. Handlowcy również obecnie nie widzą większego potencjału wzrostu cen masła. Po części dlatego, że ceny sera również znajdują się pod znaczną presją, a przetwórcy uciekają w kierunku innych produktów, w tym masła.
Znalezienie miejsca do przechowywania masła może być trudne, ale w pewnym momencie dojrzały ser musi zniknąć z półki. To jest jeszcze pilniejsze. W przypadku braku sprzedaży zapasy masła prawdopodobnie wzrosną w nadchodzących miesiącach, w ślad za sezonowym szczytem zapotrzebowania na mleko. Rosnące spożycie masła w wielu krajach (poza zachodnimi) nie jest w stanie zrekompensować tego zjawiska.
Czy interwencja przynosi ulgę?
Podmioty działające na rynku mogą sprzedawać masło Komisji Europejskiej za 2.220 euro za tonę. To niewiele mniej niż obecne ceny rynkowe. Nie jest więc wykluczone, że wkrótce pojawią się formalne zapasy interwencyjne. Powstaje zatem pytanie, czy przyniesie to ulgę, biorąc pod uwagę fakt, że interwencja dotyczy jedynie relatywnie ograniczonej ilości 50.000 XNUMX ton. Ponadto zapasy interwencyjne często stają się kamieniem u szyi, gdy ceny znów rosną.
Podczas gdy europejscy przetwórcy decydują się na przetwarzanie mleka na podstawowe produkty mleczne w tym czasie kryzysu, wielu amerykańskich i kanadyjskich przetwórców pozwala, aby mleko spłynęło do ścieków z powodu braku sprzedaży. Z etycznego punktu widzenia może się to wydawać nieco niekomfortowe, ale rynek prawdopodobnie będzie mógł odbudować się szybciej, gdy kryzys związany z koronawirusem się skończy.
Chociaż wartość bitcoina spada obecnie po kryzysie wywołanym koronawirusem, wszystkie sygnały dotyczące ceny masła nadal wskazują na spadek. Na razie wszystkie oczy zwrócone są na możliwy pakiet wsparcia z Brukseli, chociaż niektóre strony rynkowe wątpią, czy to właśnie stamtąd powinno pochodzić rozwiązanie.