W pierwszym kwartale br. znacząco spadł eksport odtłuszczonego mleka w proszku. Większe ilości z Europy importowała jedynie Algieria, będąca od wielu lat największym odbiorcą. Ceny mocno spadły, po czym nastąpiło silne odbicie. Czy trend wzrostowy będzie kontynuowany?
Według danych Eurostatu europejska sprzedaż odtłuszczonego mleka w proszku w pierwszym kwartale wyniosła 198.000 tys. ton (z czego 23.400 25 ton pochodziło z Holandii). Spadek o prawie XNUMX% w porównaniu do analogicznego okresu roku ubiegłego. Z wyjątkiem Algierii wolumen sprzedaży spadł na wszystkich głównych rynkach. Jest to w dużej mierze spowodowane epidemią koronaawirusa, która wywróciła do góry nogami cały światowy handel.
Algieria na rynku
Algieria, która regularnie ogłasza duże przetargi za pośrednictwem państwowej spółki Onil, zaimportowała w pierwszym kwartale niecałe 35.000 tys. ton. O około 20% więcej niż rok wcześniej. Na pierwszy rzut oka wzrost wydaje się duży, ale to kwestia względna. W zeszłym roku Algierczycy zaimportowali znacznie mniej mleka w proszku niż w latach 2017 i 2018. Tegoroczny wzrost można zatem częściowo uznać za korektę. W każdym razie wzrost pokazuje, że hodowla bydła mlecznego w Algierii, pomimo różnych programów wsparcia, nie jest w stanie zaspokoić popytu krajowego.
Sprzedaż do Chin, drugiego co do wielkości rynku sprzedaży, spadła o 3% w ciągu pierwszych 12 miesięcy do nieco poniżej 25.000 XNUMX ton. Chiny mniej potrzebują mleka w proszku, ale na przykład w pierwszym kwartale importowały więcej Mleko UHT. Podczas kryzysu koronowego Chiny przetworzyły dodatkowe ilości mleka na mleko w proszku, co spowodowało spadek popytu na import. Inni główni klienci, tacy jak Egipt, Malezja i Indonezja, również potrzebowali w pierwszym kwartale mniejszych ilości europejskiego mleka w proszku.
Spadek popytu na rynku światowym wywarł znaczną presję na ceny odtłuszczonego mleka w proszku, zarówno w Holandii, jak i za granicą. W ostatnich tygodniach ceny odbiły (dzięki odbudowie popytu), choć nie osiągnęły jeszcze poziomów sprzed kryzysu. W okresie od lutego do marca notowania DCA za odtłuszczone mleko w proszku spadają z 2.650 do 1.844 euro za tonę. Następnie w pierwszym tygodniu czerwca cena wzrosła do 2.205 euro za tonę.
Wąskie dostawy i wysokie ceny ropy
Jak wskazują różne strony rynku, silne ożywienie wynika ze stosunkowo niewielkich zapasów. W związku z tym program prywatnego składowania obejmuje jedynie 5.700 35.000 ton odtłuszczonego mleka w proszku, podczas gdy na przykład przechowywanych jest już ponad 40.000 XNUMX ton masła i XNUMX XNUMX ton sera. Oczekuje się, że producenci mleka w proszku zignorują prywatne przechowywanie. Oznacza to, że w dalszej części roku nie będzie już widma w postaci niebotycznie wysokich zapasów interwencyjnych, z którymi borykał się rynek mleka w proszku kilka lat temu.
Kolejnym efektem wzrostu cen, wynikającym ze wzrostu cen mleka w proszku, jest cena ropy. W ostatnich tygodniach wartość ropy Brent podwoiła się do 40 dolarów za baryłkę, w związku z lepszą równowagą podaży i popytu. Znaczący wzrost, chociaż cena ropy nie podniosła się jeszcze po uderzeniu kryzysu koronowego. Analitycy twierdzą, że jest mało prawdopodobne, aby w najbliższym czasie ponownie osiągnięto „stare poziomy”. Przy obecnym poziomie cen naftowy gigant Rosja może sobie poradzić, co prawdopodobnie jeszcze bardziej otworzy kurek z ropą. Dalszy wzrost cen ropy jest zatem mało prawdopodobny.
W nadchodzących tygodniach najprawdopodobniej zastój nastąpi również na rynku mleka w proszku. Na początku tego tygodnia notowania na giełdzie Global Dairy Trade w Nowej Zelandii spadły o 0,5% do 2.530 dolarów za tonę. Wyraźny sygnał, że cena została zniesiona na jakiś czas. Rynek wygląda trochę bezkierunkowo. The kontrakty terminowe na rynku futures na giełdzie EEX nadal kształtują się poniżej 2.500 dolarów za tonę. Na rynku fizycznym najbardziej prawdopodobne wydają się ceny stabilne lub lekko rosnące, chyba że Onil zorganizuje kolejny duży przetarg.