Spółdzielnia mleczarska FrieslandCampina przechodzi poważną reorganizację. Obniża się płace i ogłasza zamknięcie fabryk. Co się zmieni, aby osiągnąć oszczędności rzędu 100 milionów euro rocznie?
Ogłoszona we wtorek (10 listopada) reorganizacja nie jest do końca zaskoczeniem. Grupa mleczarska miała takie plany od jakiegoś czasu, ale obecnie zostały one przyspieszone ze względu na kryzys koronowy. Wymagany jest pewien pośpiech, FrieslandCampina w ostatnich latach radziła sobie słabo finansowo, a kryzys koronowy całkowicie zagroził jej zyskom.
Mniej menedżerów
FrieslandCampina chce zredukować zatrudnienie. Zniknie aż 1.000 z około 24.000 XNUMX stanowisk pracy. Fala zwolnień stała się wczoraj główną wiadomością ogólnokrajową, co jest zrozumiałe w tych niepewnych ekonomicznie czasach. Pytanie, które stanowiska zostaną zniszczone. FrieslandCampina pozostawia tę kwestię otwartą, nie wspomina się o człowieku i koniu. Znikną jednak miejsca pracy m.in. w logistyce, zagrożone będą także stanowiska kierownicze. FrieslandCampina ma aż nadto menedżerów i nie bez powodu czasami żartuje się, że ministerstwo mleczarstwa ma swoją siedzibę w Amersfoort. Dyrektor generalny Hein Schumacher uważa, że siedziba główna niekoniecznie jest „przebudowana” w porównaniu do firm podobnej wielkości.
Zbycie majątku
FrieslandCampina planuje również zamykanie fabryk i sprzedaż marek, aby wzmocnić swój kapitał. Spółdzielnia mleczarska chce się skoncentrować poprzez zbycie działalności, które nie należą do rdzenia. Szefostwo firmy nie chce jeszcze wdawać się w szczegóły tych planów. Dyrektor generalny Hein Schumacher wskazuje, że w 2017 roku możemy myśleć o sprzedaży takiej jak Riedel. FrieslandCampina niewątpliwie utrzyma na pokładzie odnoszące sukcesy marki mleczarskie, takie jak Frico czy Chocomel. Aby się skupić, fabryki również się zamykają, jak ogłoszono w Rijkevoort na początku tego roku. Zamknięcia mają działać wydajniej i oszczędzać koszty.
Finansowe serce Europy Wschodniej
Krótko po planowanej rundzie zwolnień spółka FrieslandCampina ogłosiła wczoraj, że finansowe serce jej działalności w Europie, na Bliskim Wschodzie i w Afryce przenosi się do węgierskiej stolicy, Budapesztu. Na pierwszy rzut oka jest to niezwykły krok, który zdaniem firmy ma na celu uproszczenie wewnętrznej organizacji i oszczędność kosztów. Kariera 169 pracowników finansowych w Wolvega i centrali w Amersfoort dobiega końca w FrieslandCampina.
Dopłata 2020?
Planowane oszczędności niekoniecznie muszą się okazać niekorzystne dla członków stowarzyszenia w dłuższej perspektywie. W końcu im bardziej wydajna organizacja, tym większy może być zysk. W perspektywie krótkoterminowej oni także muszą dać z siebie wszystko. Początkowo reorganizacja będzie kosztować nie mniej niż 175 mln euro, co w dużej mierze zostanie obciążone wynikiem operacyjnym za 2020 r. Wynik finansowy był już pod presją ze względu na kryzys koronowy.
Pytanie, co zostanie z tegorocznego zysku. W pierwszej połowie roku FrieslandCampina odnotowała skromny zysk w wysokości 110 milionów euro. Jeśli w drugiej połowie 2020 roku utrzymamy ten trend i odejmiemy koszty reorganizacji, z zysku nie pozostanie już wiele. Dopłata w tym roku może zatem okazać się historycznie niska. Dodatkowa płatność może nawet zostać utracona, jak to miało miejsce w zeszłym roku w przypadku nowozelandzkiego odpowiednika Fonterry, który wówczas radził sobie słabo.