Podaż mleka w Holandii drugi miesiąc z rzędu utrzymuje się na tym samym poziomie, co dane z zeszłego roku. Cios, jaki zadała fala upałów w miesiącach letnich, należy już do przeszłości.
W październiku 2020 r. dostarczono ponad 1,13 mln ton mleka, co oznacza, że podaż jest praktycznie taka sama jak w październiku 2019 r., z niewielką różnicą wynoszącą zaledwie 700 ton mleka. Po zaokrągleniu różnica w zawartości tłuszczu jest zerowa i wynosi 4,49%. To samo dotyczy średniej dziennej produkcji, która w październiku br. była zaledwie o 36.461 ton niższa niż w 20 r. i wyniosła 2019 XNUMX ton.
Ożywienie w drugiej fali?
Czas pokaże, jak zachowa się podaż mleka w nadchodzących miesiącach, biorąc pod uwagę, że druga fala korony miała miejsce na przełomie października i listopada. Już w poprzednich miesiącach widać było, że inteligentny lockdown rzeczywiście miał wpływ na podaż mleka. Istnieje duża szansa, że w przyszłym miesiącu nowe ograniczenia przyniosą taki sam obraz, ponieważ restauracje musiały ponownie zamknąć swoje drzwi.
Konsekwencje są już odczuwalne w sektorze mleczarskim, zwłaszcza w zakresie popytu na masło i sery. Rośnie natomiast zapotrzebowanie na płynny nabiał. Prawdopodobnie wynika to ze zwiększonego popytu ze strony handlu detalicznego, gdzie masło i sery są w większym stopniu uzależnione od sektora spożywczego. Innym skutkiem ubocznym jest to, że płynny nabiał jest nadal ograniczony w wyniku ubiegłorocznego spadku. Teraz, gdy podaż nie wykazuje silnego ożywienia, pytanie brzmi, czy będzie to miało dalszy wpływ w nadchodzących miesiącach.