Hodowla bydła mlecznego w Afryce Wschodniej. Jeśli się nad tym zastanowić, uprzedzenia często powstają szybko. Ten obraz nie zawsze jest prawidłowy. Holenderski przemysł mleczarski otwiera wiele możliwości, między innymi w Etiopii, Kenii, Tanzanii, Ugandzie i Rwandzie.
Stało się to jasne podczas seminarium internetowego „Nabiał w Afryce Wschodniej”, zorganizowanego przez Holenderskie Centrum Mleczarskie 18 lutego. Ponieważ myśląc o Afryce Wschodniej, nie od razu myślisz o bardzo zaawansowanym sektorze mleczarskim, ale raczej o małych firmach posiadających 1 lub 2 krowy. Jednak obraz ten nie jest do końca prawidłowy. „Sektor mleczarski w Afryce Wschodniej jest rozległy i zmienny” – mówi Jan van der Lee, starszy doradca ds. zrównoważonych systemów hodowli zwierząt w Wageningen Economy & Research. „Jest to częściowo spowodowane klimatem. Istnieją obszary bardzo suche, ale są też regiony z górami sięgającymi do 4.000 metrów. Krótko mówiąc: dużo tropikalnej sawanny, ale także obszary subtropikalne. Jest to region, w którym hodowla bydła mlecznego może osiągać wyjątkowo dobre wyniki Dobrze."
Podjęto duże kroki
Hodowla bydła mlecznego w Afryce Wschodniej składa się głównie z połączenia małych gospodarstw mieszanych, wyspecjalizowanych gospodarstw mieszanych i komercyjnych gospodarstw mlecznych. Dotyczy to ogółem 9,2 mln gospodarstw mlecznych, z czego 100.000 tys. to gospodarstwa średnie i duże. „Chociaż produkcja w wyżej wymienionych 5 krajach jest prawie równa produkcji w Holandii, duża różnica w stosunku do naszego małego kraju polega na tym, że w Afryce wszystko jest potrzebne na własne potrzeby”.
W Etiopii, Kenii, Tanzanii, Ugandzie i Rwandzie spożycie mleka łącznie wynosi 14,5 mln ton, podczas gdy w Holandii zaledwie 7,7 mln ton. Konsumpcja mleka jest szczególnie wysoka w Kenii i wynosi nie mniej niż 5,16 mln ton. „To więcej niż produkcja, więc kraj musi importować 4%. Robi się to głównie z Ugandy, gdzie jest niewielka nadwyżka”. W tym kraju spożycie mleka wynosi nieco ponad 2 miliony ton, a produkcja mleka przekracza 2,5 miliona ton.
Jeśli spojrzymy na liczbę krów w gospodarstwie mlecznym, nie jest to zaskakujące. Uganda ma więcej krów niż Kenia. W Ugandzie stado zwierząt liczy nieco ponad 6 milionów sztuk, natomiast stado mleczne w Kenii liczy 5,5 miliona sztuk. Największe stado mleczne znajduje się jednak w Etiopii, gdzie jest prawie 12 milionów krów. Łącznie produkcja w tym kraju wynosi 3 miliony ton, co w skrócie oznacza, że wydajność może być dużo większa. Uderzające we wszystkich krajach jest to, że w ciągu ostatniej dekady wzrost tego sektora wzrósł ponad dwukrotnie.

Niskie ceny mleka
W ujęciu procentowym bardzo niewiele mleka trafia do przetwórców. W Kenii i Tanzanii stanowi to kilka procent całkowitej produkcji mleka. Odsetek ten jest najwyższy w Rwandzie i wynosi około 35%. Kilka lat temu było to zaledwie 15%. „Nieco niepokojące jest to, że cena mleka jest zatem znacznie niższa od średniej światowej. W Rwandzie i Ugundzie jest ona nawet o ponad 40% niższa od tej średniej” – mówi Van der Lee. Tylko w Etiopii cena mleka jest znacznie wyższa od średniej: +70%.
Ceny mleka w tych krajach są oczywiście również powiązane z cenami konsumenckimi. W 4 z 5 krajów cena mleka stanowi jedną czwartą ceny detalicznej. „To wynik porównywalny z Holandią, ale jest i pozostaje zbyt niski” – mówi Van der Lee. W Etiopii cena jest wyższa, w związku z czym cena dla konsumenta również jest wyższa i wynosi około 50% ceny mleka. „Dlaczego tak się dzieje? Mleko generuje niewielką wartość, a eksport jest trudny. Głównym wyzwaniem pozostaje stworzenie wyższej ceny mleka” – mówi Van der Lee.
Pozytywnym aspektem jest to, że klasa średnia w wyżej wymienionych krajach szybko rośnie. „W ciągu 10 lat grupa ta powinna urosnąć do 10 milionów konsumentów. To dobra wiadomość dla sektora mleczarskiego” – mówi Van der Lee. „Pytanie brzmi, czy sektor jest w stanie obsłużyć ten dodatkowy popyt. Należy wziąć pod uwagę takie kwestie, jak dostępność gruntów, zakup (surowej) paszy i regulacje rządowe. Sieć musi zostać udoskonalona. Holenderskie firmy mają możliwości, na przykład w dziedzinie edukacji, szkolenia i porady.”

Szanse i wyzwania dla Holandii
Fakt, że w Afryce Wschodniej istnieje wiele możliwości i wyzwań, potwierdzają De Heus Koudijs, CRV i Kanter, którzy już działają w regionie. „Widzimy przede wszystkim wyzwanie, jakim są wytyczne techniczne w regionie, co oznacza również, że trzeba być na stałe obecnym. Wyzwaniem dla nas jest to, że producenci mleka w Afryce nie zawsze otrzymują godziwą cenę za swoje produkty i dlatego mają trudności z dokonaniem niezbędne inwestycje. Gdy tworzona zostanie wartość, rolnik otrzymuje godziwą cenę i można dokonać tych inwestycji” – mówi Johan Verhoek, menedżer ds. eksportu w De Heus Koudijs.
W CRV również doświadczają powyższych. Hielke Sportel, Area Manager International Business Development w firmie: „Przy zmiennych cenach mleka, np. w Afryce Wschodniej, trudno jest kontynuować inwestycje. Kiedy ceny mleka są wysokie, wyrzucają dużo pieniędzy bez recepty, a potem muszą niska cena mleka. To nie działa w hodowli bydła mlecznego. Musi być możliwość ciągłych inwestycji. Wyzwaniem są dla nas także zmieniające się przepisy, zwłaszcza w zakresie importu mrożonego nasienia. Na co jeden kraj pozwala, drugi nie pozwala „To niedozwolone. Czasami jest to dla nas nie lada zagadką.”
„Twarda waluta jest również znanym problemem w Afryce” – powiedział Van der Lee. Popiera to Tijn Kanters, współwłaściciel i menedżer sprzedaży w Kanters. „Mamy problemy z płatnościami. Tuż przed realizacją transakcji często pojawia się komunikat, że z bankiem dzieje się coś niedobrego. To frustrujące, ale w końcu sobie z tym poradzimy”.
Najważniejszym zadaniem jest transfer wiedzy
Afryka Wschodnia pokazuje, że istnieje szczególne zainteresowanie transferem wiedzy, mówi Jos Creemers, starszy ekspert ds. produktów mlecznych w Prodairy EA. „Należy kierować się także wprowadzanymi technologiami. Z biegiem czasu, w przeciwnym razie nie będą one wystarczająco efektywnie wykorzystywane”. Duże zainteresowanie obserwuje się również w dziedzinie pasz objętościowych. „W afrykańskiej hodowli bydła mlecznego należy wprowadzić na rynek dobrą paszę objętościową. Jest tu potencjał dla holenderskich firm. W ten sposób możemy nieznacznie obniżyć cenę mleka. Rynek jest obecnie zbyt zależny od małych ilości paszy złej jakości i wysoki import koncentratów. Dzięki temu koszty produkcji pozostają wysokie.”
Creemers kontynuuje: „Trudno tu opracować dobrą rację żywnościową. Doradcy często trzymali się produktów, które były już w firmie: dużo koncentratów i mało pasz objętościowych. W Prodairy stworzyliśmy teraz bibliotekę ze składnikami pasz objętościowych i koncentratów, aby uzyskać lepsze sformułowanie racji żywnościowych. Miejmy nadzieję, że w ten sposób zapewniliśmy sektorowi doradczemu lepsze narzędzie. Większa ilość paszy objętościowej powinna ostatecznie skutkować niższymi kosztami, a tym samym wyższą marżą dla rolnika”.
Meeuwes Brouwer, który przebywa w Afryce Wschodniej dla Nedap, stwierdza, że rząd jest bardzo zainteresowany pomocą z krajów bardziej rozwiniętych. „Szkolenia praktyczne są ważne dla rządu i chciałby on w tym celu współpracować z Holandią. Uważa się również, że ważne jest podniesienie jakości mleka oraz lepsze dopasowanie podaży i popytu”. Na koniec Van der Lee stwierdza, że holenderska społeczność biznesowa ma możliwości w dziedzinie mechanizacji, systemów kontroli i zapewniania jakości oraz marketingu produktów mlecznych.
Krótko mówiąc: w Afryce Wschodniej jest wiele możliwości. Rozważ holenderską pomoc w zakresie doradztwa (paszowego), nowoczesnych technologii oraz edukacji i szkoleń. Ale czasami wymaga to jakiejś formy kreatywności. W końcu zasoby dostępne w Afryce Wschodniej nie są tak obszerne, jak tutaj, w Holandii.