Wyniki finansowe FrieslandCampina w 2020 roku są tak słabe, że spółdzielcza grupa mleczarska po raz pierwszy nie jest w stanie wypłacić swoim członkom dodatkowych płatności za cenę mleka. Pozwala to zaoszczędzić przeciętnemu gospodarstwu mlecznemu od 10.000 20.000 do XNUMX XNUMX euro dochodu. „Trudna wiadomość” – powiedział dyrektor generalny Hein Schumacher (zdjęcie). Co się dzieje?
Pandemia korony poważnie obciąża wyniki finansowe FrieslandCampina, podkreśla dyrektor finansowy Jaska de Bakker podczas prezentacji danych rocznych we wtorek rano (2 marca). „Wpływ kryzysu koronowego na FrieslandCampina jest większy, niż wielu może sobie wyobrazić”. Schumacher stwierdził, że z powodu kryzysu zyski działającej na całym świecie grupy mleczarskiej są znacznie niższe ze względu na różnorodność geograficzną. „Osiągnęliśmy zyski w krajach, w których musimy płacić stosunkowo wysokie podatki, co oznacza, że obciążenie podatkowe zysków jest wysokie”.
Skutki bezpośrednie i pośrednie
Rachunek zysków i strat za rok 2020 wykazuje zatem zysk w wysokości 79 mln euro, czyli nie mniej niż 199 mln euro mniej niż za rok 2019. Po opodatkowaniu daje to łączny wynik straty w wysokości 50 mln euro, czyli nie mniej niż 309 mln euro mniej niż w 2019 r. 2020. Zdaniem Schumachera pandemia korony ma „główny wpływ”. Według niego znajduje to odzwierciedlenie w efektach bezpośrednich i pośrednich, które wywarły znaczną presję na rentowność grupy mleczarskiej w XNUMX roku.
Na przykład ceny podstawowych produktów mlecznych (takich jak mleko w proszku i masło) „mocno uderzyły” w wyniku kryzysu w drugim kwartale 2020 r., który był druzgocący dla dywizji Dairy Essentials. „Ceny podstawowego nabiału spadły o 33%, podczas gdy w tym samym okresie cena gwarantowana dla członków spadła o 3%. Ta różnica pozostaje w firmie.”
Schumacher jako bezpośredni skutek wymienia także utratę usług gastronomicznych (cateringu) z powodu blokad trwających przez długi okres w zeszłym roku. W rezultacie grupa straciła sprzedaż, na której zwykle można osiągnąć wysoką marżę. W przypadku produkcji masowej i sprzedaży detalicznej marże FrieslandCampina są stosunkowo niskie, a grupa osiąga większość swoich przychodów w branży gastronomicznej i żywienia niemowląt. Schumacher wspomina m.in. o sprzedaży określonej linii produktów mlecznych dla szefów kuchni w restauracjach, która w dużej mierze zniknęła. „Bardzo ważne dla naszej oceny zawartości tłuszczu w produktach takich jak bita śmietana, panna cotta i tiramisu”.
Klaszcz w Hongkongu
Wydarzenia w Hongkongu oznaczały również poważną porażkę finansową dla grupy. W związku z kryzysem koronowym i rozwojem sytuacji politycznej Chiny zamknęły granice z Hongkongiem, co oznacza, że FrieslandCampina nie ma już bezpośredniego dostępu (przez port) do tego rynku. „Hongkong był dla nas jednym z najważniejszych źródeł zysków w tym regionie, ale obecnie został on de facto zredukowany do zera” – mówi Schumacher.
Na przykład stały dystrybutor FrieslandCampina w Hongkongu również zbankrutował. Grupa mleczarska próbuje obecnie dotrzeć bezpośrednio do konsumentów w Hongkongu drogą cyfrową, między innymi w celu sprzedaży żywności dla niemowląt. Schumacher podkreśla, że w Chinach kontynentalnych rynek rozwija się korzystnie dla FrieslandCampina. „Na przykład zyskaliśmy udział w rynku żywienia niemowląt”. A to nie jest łatwe – wylicza dyrektor generalny, ponieważ w ostatnich latach liczba dzieci urodzonych w Chinach drastycznie spadła – o 40%. To sprawia, że konkurencja jest zacięta.
Trudności walutowe w Nigerii
W Nigerii FrieslandCampina borykała się z trudnościami walutowymi. Z powodu problemów gospodarczych w afrykańskim kraju spowodowanych utratą dochodów z ropy naftowej, naira nigeryjska uległa dewaluacji i pojawił się niedobór dolarów. Doprowadziło to do ograniczeń importowych. „Tam również musieliśmy stracić pióro” – wzdycha Schumacher – „chociaż firma radzi sobie tam dobrze w naszym najlepszym roku w historii. Jednak przeliczenie na twarde euro było niekorzystne”.
Ponadto FrieslandCampina zarezerwowała od 150 do 175 milionów euro na reorganizację firmy. Z tej kwoty w 2020 r. zainwestowano około 106 mln euro, co w związku z tym jest również ujęte w wyniku. Jednak ta tak zwana restrukturyzacja przebiega dobrze, wskazują Schumacher i De Bakker. Od drugiego kwartału 2020 r. koszty zostały obniżone o około 75 mln euro. „Ostatecznie będziemy potrzebować dolnej części naszego budżetu, aby ukończyć nasz program w bieżącym roku” – spodziewa się Schumacher.
Ponuro z powodu pierwszej części 2021 roku
Prezes podkreśla, że FrieslandCampina jest zdrowa i solidna finansowo. Można jeszcze zwiększyć jedynie tzw. odporność grupy. Przyczynić się do tego może m.in. finansowanie członkowskie, nad czym spółdzielnia będzie głosować w czerwcu. „Kilka zbiorowych niepowodzeń w wyniku pandemii korony wywarło znaczną presję na nasze wyniki, ale w wielu obszarach naszej firmy poczyniono postępy. Na przykład rośnie sprzedaż żywności dla niemowląt w Chinach, Indonezji i Afryce, a my widzimy wzrost na 28 z 41 naszych rynków. Dobry wzrost. Tam również zdobywamy udział w rynku. Dobrze znosimy także rewolucję cyfrową.
Nie oznacza to, że w 2021 r. zyski powrócą do poziomu z 2019 r. Prezes Schumacher jest nawet zdecydowanie ponury, jeśli chodzi o pierwszą połowę tego roku dla „swojej” firmy. „Negatywne skutki strukturalne pandemii korony są nadal obecne i nie zostaną szybko rozwiązane. Dlatego musimy dobrze wdrożyć naszą restrukturyzację i programy. Ostatecznie musimy poczekać i zobaczyć, co przyniesie nam ten rok, ale będzie to rok w każdym razie czarne krawędzie.”