Amerykańskie gospodarstwa mleczne szczęśliwie doiły w marcu. Podaż mleka w Stanach Zjednoczonych osiągnęła w zeszłym miesiącu rekordowy poziom ze względu na połączenie dużej liczby krów i średnio wysokiej produkcji. Jednak to również dosłownie ma swoją cenę.
Wynika to wyraźnie z danych Departamentu Rolnictwa Stanów Zjednoczonych (USDA). Produkcja mleka w USA dla 24 najważniejszych stanów wyniosła w marcu br. około 8,5 mln ton. To o niecałe 2% więcej niż w marcu 2020 r. Oznacza to, że produkcja mleka w USA wciąż rośnie. Dla ilustracji: w całym 2020 r. podaż mleka w Ameryce wzrosła o 2,8% w porównaniu z 2019 r.
Po tradycyjnym spadku liczbowym w lutym (z uwagi na małą liczbę dni), 31 dni marca przyniosły bardzo silny wzrost. Jest to częściowo spowodowane wzrostem amerykańskiego stada mlecznego. W marcu br. było to o 1% więcej, czyli o 93.000 tys. sztuk więcej niż w marcu 2020 r. Średnia produkcja mleka na krowę, wynosząca niecałe 947 kg, była również o ok. 0,9% wyższa niż w marcu poprzedniego roku.
Większy popyt ze strony branży gastronomicznej
Wysoka produkcja mleka powoduje, że cena mleka znajduje się pod presją. Produkcja masła, serów i odtłuszczonego mleka w proszku nigdy nie była tak wysoka. Nieco większe zapotrzebowanie na nabiał występuje natomiast w sektorze gastronomicznym. W związku z odpoczynkiem po lockdownie otwieranych jest coraz więcej restauracji, co oznacza, że rynek też się rozwija.
Stany Zjednoczone wkrótce rozpoczną także program „Dairy Donation”, który powinien zapewnić możliwość przekazywania nadwyżek mleka bankom żywności. Hodowcy bydła mlecznego mogą uczestniczyć w tym programie, ale muszą spełniać określone wymagania.
USDA spodziewa się wzrostu o nieco poniżej 2% w 2021 r. Produkcja mleka może wywrzeć większą presję na ceny sera i masła, a tym samym na cenę mleka. Pozytywem dla Amerykanów jest to, że ceny odtłuszczonego mleka w proszku rosną w związku ze wzrostem eksportu.