W świecie mleczarskim nie było tajemnicą, że piłowano nogi krzesła przewodniczącego FrieslandCampina Erwina Wunnekink (zdjęcie). Jednak ogłoszenie jego wyjazdu w środę 20 września było zaskoczeniem.
Wunnekink zdał sobie sprawę, że jego stanowisko znajduje się pod coraz większą presją. Po rezygnacji kolegi dyrektora Fransa van den Hurka 6 września początkowo wydawało się, że „stara kultura zarządzania” (jak to nazywa Wunnekink) i tak wygrał. W końcu zmieniony Van den Hurk opuścił boisko. Ci, którzy pozostali w zarządzie, sugerowali, że nie ma już przeglądu i że w domu nie wszystko jest w porządku. Osoby z zewnątrz zarzucają mu także, że zbyt szybko się poddaje.
Mylili się. Wielu zwykłych członków i coraz więcej administratorów okręgów nie akceptowało tej historii. W ostatnich tygodniach poparcie dla Van den Hurka wzrosło i Wunnekink w końcu wyciągnął wnioski.
Bitwa kulturowa
Pytanie, czy tam pozostanie. Ponieważ najwyraźniej doszło do bitwy między różnymi kulturami w zarządzaniu, między starą kulturą a innowatorami. A to wymaga czegoś więcej niż tylko kultury zarządzania. Ważne jest także to, jak należy postępować z firmą.
FrieslandCampina była tradycyjnie spółdzielnią „opartą na zarządzaniu”. Zarząd tworzy plany, zarząd sprzedaje je członkom. Wszystko szło dobrze, o ile wyniki były dobre i nie było presji na firmę. W tamtym czasie było też wielu menedżerów, którzy rozumieli, jak to jest zapewnić płynne funkcjonowanie firmy mleczarskiej.
Kierowany zarządzaniem
W ostatnich latach model oparty na zarządzaniu był dalej rozwijany, jednak coraz więcej osób z nabiałem we krwi odchodziło z firmy. Jeśli chodzi o wyniki, rzeczywistość coraz bardziej odbiegała od historii zarządzania, zarówno w samej firmie, jak i w gospodarstwie. Stąd właśnie bierze się duża część rosnącego oporu.
Tak naprawdę od jakiegoś czasu w zarządzie FrieslandCampina bulgotało. Przedwczesne odejście Fransa Keurentjesa było oficjalnie jego własnym wyborem. Nieoficjalna wersja, potwierdzona przez kilka źródeł, głosi, że do opuszczenia kraju namawiano go z powodu braku wsparcia, przy wsparciu Wunnekinka. Kilka miesięcy później przyszła kolej na rezygnację Wunnekinka. Pytaniem wydaje się, kto jeszcze pójdzie w ich ślady i co się wtedy stanie.
Spekulacja
Każdemu, kto zadaje pytania dotyczące prowadzenia jednostek biznesowych w FrieslandCampina, informuje się, że spekulacje i plotki nie będą uwzględniane. Zadając pytania na temat firmy, Wunnekink odwołuje się także do populistycznej wrzawy i plotek. Tymczasem w branży mleczarskiej toczy się dyskusja na temat kolejnych spółek, które FrieslandCampina zbędzie. Cokolwiek się stanie, niestety będzie to znowu kosztować członków pieniądze.