Wojna na Ukrainie wydaje się mieć największy wpływ na uprawę zbóż pod względem rolnictwa i zaopatrzenia w żywność. Problemy nie pozostają jednak niezauważone również przez sektor mleczarski. W samym kraju fabryki stają w martwym punkcie lub muszą produkować mniej. W Rosji i na Białorusi mleczarstwo jest pośrednio dotknięte.
Na Ukrainie jest dwóch głównych krajowych producentów mleka: Roshen i UkrProdukt. Pierwsza firma jest głównym producentem czekolady, którego roczny obrót wynosi od 800 do 900 milionów euro. Właścicielem firmy jest były prezydent Poroszenko. Jedną z czterech fabryk, które grupa posiada we własnym kraju, jest mleczarnia w Winnicy. Nie są tam znane żadne problemy, chociaż w regionie toczą się walki. Koleżanka Produkt Ukr posiada trzy mleczarnie w kraju i osiąga roczny obrót w wysokości około 67 milionów euro. Fabryka w Żytomierzu obecnie stoi w miejscu z powodu walk. Dwie pozostałe spółki znajdują się w martwym punkcie.
Lactalis to jedna z trzech największych francuskich firm mleczarskich działających na Ukrainie i prawdopodobnie największa. Trzy ukraińskie fabryki Lactalis osiągają roczny obrót na poziomie około 100 milionów euro. Fabryka w portowym mieście Nikołajew została na krótko zatrzymana w zeszłym tygodniu z powodu walk, ale twierdzi, że wznowiła produkcję. Fabryka, podobnie jak jedna z dwóch pozostałych, pracuje z mniejszą produkcją, częściowo dlatego, że dostawy mleka są utrudnione ze względu na walki w kraju.
Ponowne uruchomienie fabryk
Danone ma dwie fabryki w kraju i jedną z nich zamknął z powodu wojny. Firma mleczarska Savencia posiada fabrykę w Zvenigorodce, na południe od stolicy Kijowa. Podobno nie ma jeszcze żadnych problemów. Szwajcarska Nestlé najpierw ogłosiła, że zamknie wszystkie fabryki w kraju, ale teraz wznowiła działalność.
![]()
Danone i Nestlé również mają fabryki w Rosji, ale wahają się, czy tam pozostać po nałożeniu szeregu zachodnich sankcji. Fonterra już podjęła decyzję. Nie o fabrykę, ale o wstrzymanie dostaw nabiału do „kraju-agresora”.
Niemieckie firmy mleczarskie
Główne zagraniczne udziały mleczarskie znajdują się w trzech niemieckich firmach mleczarskich: DMK, Ehrmann i Hochland. Jeszcze kilka miesięcy temu działała tam również FrieslandCampina, ale firma ta sprzedała firmie Ehrmann fabrykę w Stupino i pozostałą działalność w Rosji.
Rosyjska mleczarnia twierdzi, że nie spodziewa się większych problemów ze strony wszystkich zachodnich działań wobec kraju, ponieważ byłaby w dużej mierze samowystarczalna. Nie do końca jest to prawdą, gdyż znaczna część dostaw mleka pochodzi z sąsiedniej Białorusi, która jest ściśle powiązana z Rosją. Według Rosyjskiego Stowarzyszenia Mleczarskiego 30% importu rosyjskiego nabiału pochodzi z Białorusi.
Koncentraty mogą stać się problemem
Sektor mleczarski w Rosji i na Białorusi twierdzi, że nie boi się spadków produkcji, jednak producenci koncentratów nie mają odwagi powiedzieć tego tak głośno. Ze względu na przeciążenia linii kolejowych do i z Syberii i Dalekiego Wschodu (w związku z relokacją sprzętu wojennego) import chińskich dodatków paszowych jest obecnie praktycznie niemożliwy. Stagnacji grozi także podaż pasz treściwych z Zachodu.
Amerykańscy hodowcy bydła mlecznego boją się o marże
Hodowla bydła mlecznego i przemysł mleczarski w Nowej Zelandii i Europie nie wydają się na razie zaniepokojone handlowymi konsekwencjami wojny na Ukrainie. Ceny wielu towarów będą nadal rosły. W Stanach Zjednoczonych producenci mleka obawiają się wyższych kosztów produkcji. Hodowcy bydła mlecznego radzą sobie obecnie dobrze, a cena mleka przekracza 40 euro za 100 kilogramów, obawiają się jednak gwałtownego wzrostu kosztów produkcji. Dzieje się tak dlatego, że prowadzona na dużą skalę hodowla zwierząt wykorzystuje w mniejszym stopniu trawę i wymaga dużych ilości paszy.