Wysokie ceny bydła i wołowiny jeszcze nie osiągnęły szczytu. W branży mówi się o utrzymującej się ograniczonej podaży.
Wysokie i stale rosnące ceny skupu bydła są najwyraźniej w dużym stopniu przerzucane na podmioty znajdujące się dalej w łańcuchu dostaw. Przedstawiciele branży mięsnej zauważają, że chudsze krowy szczególnie dobrze nadają się do produkcji gatunków mięsa, na które obecnie jest duży popyt. W szczególności skrawki, nadające się na mięso mielone, w tym tygodniu znów sprzedają się znacznie drożej. W przypadku bardziej luksusowych części krów mięsnych trudniej jest przerzucić wzrosty zakupów na łańcuch dostaw.
Bardzo duże zapotrzebowanie na bydło rzeźne
Popyt na bydło rzeźne określany jest jako bardzo duży. Na lewo i prawo pobierane są dopłaty, aby dostarczyć towary na haki. Sytuacja, która nie miała miejsca przez długi czas. Ceny zwierząt mniej luksusowych rosną nieco szybciej niż ceny luksusowego bydła. Na przykład na targu bydła w Bunniku krowy przeznaczone na kiełbasę (2. gatunek) zdrożały od stycznia o 38 centów, a byki rzeźne (E) o 30 centów.
Na razie osoby mające dostęp do informacji poufnych nie widzą powodów, aby zakładać, że sytuacja związana z ograniczoną podażą ulegnie zmianie. W końcu rozbudowa stada bydła zajmuje dużo czasu. Według informatorów, kupujący i konsumenci płacą obecnie cenę wołowiny, która od lat jest „zbyt tania”.
Oprócz ograniczonej podaży w Holandii, podaż bydła mięsnego w Niemczech jest również bardzo mała. Podobno również tutaj wielu hodowców bydła zaprzestało hodowli ze względu na wieloletnie niskie ceny. Ponadto wolumen importu z Ameryki Południowej jest obecnie rozczarowujący. Ceny wołowiny są tam również wysokie, a koszty logistyczne gwałtownie rosną. Dochodziło również do regularnych zatorów w łańcuchu logistycznym, co oznaczało, że dostawy nie zawsze docierały do Holandii w oczekiwanym czasie.
Wskaźniki uboju pozostają niskie
Ograniczona sytuacja podaży jest nadal wyraźnie widoczna w niskich liczbach uboju w Holandii. W ostatnich tygodniach podaż spadła nawet poniżej poziomu z 2021 r., kiedy liczba ubojów również była dość niska.
Na razie sytuacja na rynku wołowiny raczej nie ulegnie zmianie. Ograniczona podaż zmusza kupujących do płacenia wyższych cen. Pytanie brzmi, jak długo konsumenci będą mogli i będą chcieli płacić rosnące ceny.