Ceny bydła i wołowiny wciąż rosną. Utrzymująca się ciasna podaż nie może w tej chwili w pełni zaspokoić popytu. Czy widać już koniec wzrostu cen, czy ten trend będzie się utrzymywał jeszcze przez jakiś czas?
Podczas gdy ceny mniej luksusowych krów rzeźnych i w szczególności krów kiełbasianych znacznie wzrosły w ostatnim okresie, obecnie byki rzeźne idą w górę. Rosną także ceny krów, choć w nieco mniejszym stopniu. Traderzy pozostają optymistami co do rozwoju cen w nadchodzącym okresie. Po prostu jest (zbyt) mało dostępnych krów rzeźnych i dlatego ceny mogą jeszcze przez jakiś czas rosnąć.
Handel mięsem narzeka
Obecnie z branży mięsnej docierają sygnały, że coraz trudniej jest przełożyć podwyżki cen. Ceny tusz importowanych również gwałtownie rosną. Ponadto przedsiębiorstwa borykają się z wysokimi kosztami, które muszą być przerzucone na ceny sprzedaży. Coraz częściej pojawiają się głosy wskazujące, że rynek nie powinien przesadzać, bo wołowina może stać się niedostępna dla części konsumentów.
Z nowych danych Holenderskiej Agencji Przedsiębiorczości (RVO.nl) wynika również, że liczba uboju bydła pozostaje niska. W 10. tygodniu w Holandii ubito 8.989 sztuk bydła. To poziom porównywalny z poziomem z ubiegłego roku. Jednocześnie kształtuje się znacznie poniżej poziomu z lat ubiegłych.
Tylko niewielki wzrost importu
Pomimo nieznacznie malejącej produkcji i dobrego popytu, dane Europejskiego Urzędu Statystycznego (Eurostat) pokazują, że import wołowiny wzrósł w ubiegłym roku stosunkowo nieznacznie. W okresie styczeń-grudzień importowano o 13,1% więcej wołowiny: wolumen wzrósł z 283.000 tys. ton do 319.000 tys. ton.
Według innych danych Eurostatu w Unii Europejskiej produkowano średnio około 550.000 2020 ton wołowiny miesięcznie. Ułamek mniej niż w XNUMX r. Według wtajemniczonych, fakt, że import nie rośnie szybciej, wynika po części z dużego popytu i wysokich cen wołowiny. Ale także z ograniczeniami logistycznymi i kosztami w tym obszarze.