Zdjęcie agro

Analiza Mleko

Niska podaż dobra dla ceny, zła dla procesora

5 kwietnia 2022 - Klaas van der Horst

Hodowcy bydła mlecznego zwykle dążą do jak największej produkcji mleka, ale odnoszą korzyści z niższej produkcji. Rynek mleczarski pokazuje to od późnego lata. Na pierwszy rzut oka to samo dotyczy procesorów. Jednak obecny rynek mleczarski, z ograniczoną podażą mleka i wysokimi cenami spot, nadal stwarza problemy dla wielu firm.

Masz wskazówkę, sugestię lub komentarz dotyczący tego artykułu? Daj nam znać

Problem z wciąż rozczarowującą podażą mleka polega na tym, że w pewnym momencie przetwórcy odkrywają, że sprzedali więcej produktu niż jest dostępne. Aby uniknąć kar, muszą udać się na rynek spot, aby kupić dodatkowe produkty. Powoduje to nieporozumienia wśród rolników, którzy widzą, że mleko na miejscu kupuje się za 0,60 euro lub więcej za kilogram, podczas gdy płacą im tylko 0,48 euro za kilogram.

Utrata członków uderza bardzo mocno
Utrata członków lub dostawców jest w takiej sytuacji szczególnie trudna, ponieważ jeszcze mniej mleka jest ostatnią rzeczą, jakiej firma chce. Może to prowadzić do trudności biznesowych dla firm. W większych firmach konsekwencje tej nierównowagi można zwykle wchłonąć wewnętrznie, ale nie jest to automatyczne. Przykładem firmy, która musiała pokryć dużą stratę członków (a tym samym znacznie mniejszą podaż mleka) jest Milcobel. W zeszłym roku setki członków przeniosło się do Laiterie des Ardennes i A-ware. Mleczarnia musiała to zrekompensować, kupując więcej na wolnym rynku, np. we Francji. Na dłuższą metę potrzebne są jednak inne rozwiązania i nóż musi znajdować się w sprzęcie produkcyjnym.

Dzięki rosnącemu rynkowi mleczarskiemu, dezinwestycji i rozsądnemu wykorzystaniu linii produkcyjnych, Milcobel nadal zdołał zapłacić satysfakcjonującą cenę mleka i osiągnąć zysk. O tym, że trzeba było zużyć mniej mleka, wspomina się tylko w podrzędnej klauzuli. To nie jest zabawne.

Cięcie w sprzęcie produkcyjnym
FrieslandCampina, przedstawiając roczne dane liczbowe, ledwo poświęciła słowo na to, że zaginęła duża grupa członków (a także spory tom). Nawiasem mówiąc, to nie był pierwszy raz. Bezpośrednie konsekwencje tego nie są widoczne, ale firma kilkakrotnie wskazywała, że ​​sprzęt produkcyjny musi zostać przycięty. To już się zaczęło. Zamknięto kilka wież proszkowych i zamknięto starą fabrykę świeżej nabiału. Pojawiają się też sygnały, że firma chce ograniczyć kontrakty na produkcję myta.

To niepożądana wiadomość dla DMK. DOC Kaas mógł pozyskać nowych członków i dodatkowe mleko, ale firma macierzysta DMK nie. W tym roku pożegnała się znaczna liczba członków (podobno ćwierć miliarda kilogramów mleka). Szczęścia szukali na wolnym rynku, często poprzez stowarzyszenie dostawców (Milch Erzeugergemeinschaft / MEG). Z jednej strony takie zachowanie jest zrozumiałe. Teraz każdy chce mleka i to za znacznie więcej pieniędzy niż dotychczasowy nabywca. To, co przyniesie na dłuższą metę, jest mniej pewne.

Przetwórca musi wejść na rynek kasowy
To nie jest dobre dla spółdzielni. Coraz więcej linii ma niedobór personelu i aby kontynuować dostawy, sama firma może być zmuszona do wejścia na wolny rynek. Ma to zrekompensować straty w dostawach. Może się nawet zdarzyć, że mleko utraconych członków wróci tą drogą, ale przez pośrednika i po wyższej cenie. To nie pierwszy raz. Krótkoterminowa korzyść dla indywidualnego hodowcy bydła mlecznego oznacza zatem niekorzyść dla spółdzielni. Ten sam problem dotyczy prywatnych firm, które płacą opóźnioną cenę mleka.

Zadzwoń do naszego działu obsługi klienta 0320 - 269 528

lub e-mail do wsparcie@boerenbusiness.nl

chcesz nas śledzić?

Otrzymuj nasz darmowy newsletter

Aktualne informacje rynkowe codziennie w Twojej skrzynce odbiorczej

Zaloguj się