Wciąż istnieje pewna presja na handel wołowiną. Kiedy ceny osiągnęły rekordowo wysoki poziom, sprzedaż mięsa stała się coraz trudniejsza. Jednakże rynek z pewnością nie jest w nastroju depresyjnym.
Ceny skupu mięsa w rzeźniach w ostatnich tygodniach zostały skorygowane w dół. Wydaje się jednak, że w tym tygodniu można mówić o pewnej stabilizacji. Łącznie wartość uboju krów wyniosła od 0,30 do 0,40 euro na kilogram. Nadzieja jest taka, że stabilizacja nastąpi po ostatniej korekcie cen. Możliwe, że luksusowe kawałki wołowiny znajdą nabywców łatwiej, skoro pogoda sprzyja grillowaniu. W handlu mięsem można zauważyć, że chociaż sprzedaż jest trudniejsza ze względu na wysoki poziom cen, to na pewno nie jest źle. Oznacza to, że na razie wygląda na to, że nastąpiła korekta na dużą skalę.
Podaż w ostatnich tygodniach była wystarczająca w porównaniu do popytu
Tymczasem podaż bydła w porównaniu do popytu ze strony rzeźni jest obecnie więcej niż wystarczająca. Pewną rolę odgrywa w tym utrata pewnej liczby dni uboju w ostatnim okresie. Niektórzy handlarze informują również, że niedawno oferowano byki rzeźne z Niemiec w ramach partii holenderskich. Niemieccy hodowcy bydła musieli ostatnio zmierzyć się z jeszcze większymi korektami cen i mieli trudności ze sprzedażą całego swojego bydła rzeźnego na rynku krajowym.
Ponadto wydaje się, że obecnie mamy do czynienia z nieco większą podażą wołowiny z zagranicy. Według doniesień handlowych na kontynentalną Europę trafia coraz więcej wołowiny pochodzącej z Irlandii i Ameryki Południowej.
Ogółem osoby mające dostęp do informacji poufnych mają nadzieję, że niedawne korekty cen zostaną ostatecznie przerzucone na konsumentów w postaci cen sprzedaży, co nada sprzedaży wołowiny nowego impulsu. Konsumenci muszą płacić wysokie ceny niemal za wszystko i ostatnio nie są w stanie lub nie chcą płacić wysokich cen za wołowinę. Korekta, która nastąpiła, powinna przywrócić równowagę na rynku. Pozytywnym czynnikiem pozostaje historycznie ograniczona podaż zwierząt rzeźnych. Mimo że podaż była w ostatnich tygodniach dość duża w porównaniu do popytu, nie oznacza to, że podaż jest obecnie strukturalnie większa.