Produkcja mleka w Nowej Zelandii i Australii znacznie wzrosła. Ponadto skurcz wydaje się mieć charakter strukturalny. W Australii największy w kraju przetwórca mleka ogłosił niedawno zamknięcie zakładów.
Nowozelandzcy hodowcy bydła mlecznego wyprodukowali w sierpniu 1,32 mln ton, co oznacza spadek o 4,8% w porównaniu z tym samym miesiącem ubiegłego roku. Oznacza to, że deficyt jest nieco mniejszy niż w lipcu, kiedy regres nadal wynosił ponad 5%. Niemniej jednak możemy stwierdzić, że dane dotyczące podaży mleka największego na świecie eksportera produktów mlecznych znajdują się pod presją. A ceny mleka, podobnie jak w Europie, znacznie wzrosły. Co więcej, Fonterra wskazała, że rynek mleczarski jest solidny, także poza nim.
Sezonowo produkcja mleka w Nowej Zelandii ponownie rośnie, choć do wiosny jeszcze daleko. W niektórych częściach kraju w nadchodzących dniach przewidywany jest nawet śnieg. Tej zimy również było bardzo mokro.
Australia
Produkcja mleka również spada w Australii na początku nowego sezonu. W lipcu produkcja wyniosła 564.000 tys. ton. Oznacza to spadek o 8,3% w porównaniu do tego samego poziomu w roku ubiegłym. Wydaje się, że stanowi to kontynuację trendu spadkowego widocznego już w zeszłym sezonie. Tym bardziej, że spadek widać we wszystkich stanach, w tym w Victorii (-7,9%), gdzie produkuje się najwięcej mleka. Produkcja mleka w Australii jest również utrudniona przez deszczową pogodę.
Kanadyjski przetwórca mleka Saputo ogłosił na początku tego miesiąca, że zamknie fabryki w Australii, gdzie firma jest największym przetwórcą. Dzieje się tak dlatego, że spadek produkcji mleka wydaje się mieć charakter strukturalny. Dokładne szczegóły nie są jeszcze znane.