Od miesięcy rynek masła był prawie nietknięty. Teraz, gdy kryzys gospodarczy ogarnął również rynek mleczarski, wysokie ceny masła również się odbijają.
Tak szybko, jak ceny masła wzrosły tej wiosny, rynek utrzymywał się na stabilnym poziomie przez całe lato. Od kwietnia do końca sierpnia cena oscylowała wokół poziomu 7.000 euro za tonę, który jest historycznie solidny. Tymczasem jest jeszcze sześć do notowania masła DCA.
W połowie października rynek mleczarski znajduje się pod znaczną presją. (Rekordowo) wysokie ceny spadają do niższych poziomów. Główną tego przyczyną jest obawa przed obniżką cen wielu surowców. W końcu wysoka inflacja w strefie euro oznacza ryzyko spadku popytu, tym bardziej, że mleczarstwo jest jednym z motorów inflacji żywności. Korekty cen na rynku mleczarskim nie biorą się jednak znikąd. Wtajemniczeni brali to pod uwagę od miesięcy, ponieważ instynktownie ceny poszły za daleko.
Brak czynników wpływających na cenę
W najbliższych miesiącach zbliżają się dalsze podwyżki cen, także na masło. Nastroje na rynku mleczarskim są obecnie słabe i nie ma czynników, które przewidują zmianę w najbliższym czasie. W rzeczywistości od listopada podaż mleka znów wzrośnie sezonowo. Doprowadzi to do zwiększenia wielkości produkcji. Na początku przyszłego roku działalność prowadzona jest obecnie na poziomie około 6.500 euro za tonę. To znacznie mniej niż obecne stawki rynkowe. Zamienniki masła w postaci oleju palmowego i oliwy z oliwek również zostały w ostatnich tygodniach przecenione.
Jednocześnie nic nie wskazuje na to, by rynek masła miał w najbliższym czasie zejść w dół. Zapasy masła w Europie są nadal określane jako napięte do normy. W skali globalnej istnieje niedobór spowodowany dużymi deficytami w Stanach Zjednoczonych. Tam cena masła ustanowiła ostatnio nowy rekord, na krótko poniżej poziomu 7.000 dolarów za tonę. Niedobór masła w Ameryce częściowo wynika z faktu, że producenci mleka zmagają się z brakami kadrowymi.