Konsultacje w sprawie szerokiej umowy rolnej w coraz większym stopniu przybierają cechy narodzin słonia. Trwa to bardzo długo i jest trudne. A jeśli w ogóle pojawi się zdolny do życia owoc, wydaje się, że dopiero przysłowiowa mysz w końcu wydała na świat wielkiego czworonożnego przyjaciela.
W list do członków w sprawie umowy rolnej które prezes LTO Sjaak van der Tak i jego oficjalna prawa ręka Hans van den Heuvel napisali w tym tygodniu, spójrz wstecz na proces trwający wiele miesięcy. Van der Tak chwali wszystkich za ich wkład, ale nie ma żadnych konkretnych punktów do zgłoszenia, że cała rozmowa przyniosła.
Mam nadzieję na okres po 8 maja
I chociaż według Van der Tak azot nie jest negocjowany w konsultacjach rolniczych, ma z tym wiele wspólnego - mówi. Na początku procesu konsultacji zaprzeczył temu. Nie bez powodu uzależnia więc częściowo ewentualne podpisanie umowy od rozwiązania problemu sprawozdawczości PAS. Nic się w tym nie zmieniło przez te wszystkie miesiące, ale potrzeba jest pilna. Van der Tak ma nadzieję, że od 8 maja coś ruszy na lepsze w rządzie. Nadal chce porozumienia. Nie wyjaśnia, na czym opiera swoje nadzieje.
Regulacja układu rejestracji azotu
Teraz gabinet ma ostatnią środę dostosowanie systemu rejestracji azotu (SSRS) omówione. Zgodnie ze zwięzłym wyjaśnieniem ma to na celu ułatwienie przemieszczania dostępnej przestrzeni azotowej. Mogłoby to zatem prowadzić do początku rozwiązania problemu sprawozdawczości PAS. W każdym razie grupa ta jest zgłaszana jako zamierzony beneficjent wraz z sektorem mieszkalnictwa. Ministerstwo Rolnictwa, Przyrody i Jakości Żywności nie chce na razie udzielać dalszych wyjaśnień w tej sprawie, bo najpierw trzeba wysłać pismo do Izby Reprezentantów, ale wydaje się, że minister Van der Wal wreszcie może coś zrobić lub przesunie się w tym punkcie. Pytanie brzmi: jak?
Skąd ten azot?
Dlatego ważne jest, aby wiedzieć, ile miejsca na azot jest obecnie dostępne za różnymi przegrodami w systemie rejestracji i skąd pochodzi to miejsce. Jedna z sugestii, która krąży, jest taka, że Van der Wal może wypełnić nowy system rejestracji azotem uzyskanym z 50.000 XNUMX hektarów pasów buforowych, a następnie rozdzielić tę przestrzeń na detektory PAS. Być może wkrótce pojawi się większa jasność. Rozwiązaniem problemu raportowania PAS od dawna jest marchewka, za którą ugania się sektor rolniczy.
LTO jako dodatek rolniczy
W liście do członków Van der Tak mądrze milczy na temat faktu, że LTO-Nederland stopniowo staje się prawie jedyną rolniczą organizacją członkowską zaangażowaną w dyskusje na temat porozumienia, które ma zostać osiągnięte. Chociaż nadal istnieją NAJK i Biohuis, NAJK nie ma własnych firm członkowskich i jest mniej więcej działem młodzieżowym LTO. Przynajmniej tak się ich czasem widzi. Biohuis reprezentuje co najwyżej kilkuset rolników. Z tego powodu było odpadnięcie Holenderskiego Związku Producentów Mleka prawdopodobnie gorzka pigułka dla przewodniczącego LTO. Tym bardziej, że prawie uczynił z osobistej misji trzymanie wszystkich żab w taczce, jak to się mówi na korytarzach. Ból związany z ewentualnym porozumieniem rolnym odczuje głównie hodowla bydła mlecznego i lepiej być za to częściowo odpowiedzialnym niż całkowicie samemu. Następnie LTO grozi, że stanie się rolniczym dodatkiem w szerokim porozumieniu dotyczącym przyrody.
Mniejszy finansista zamiast banku
Punktem przełomowym dla NMV było niekończące się oczekiwanie na rozwiązanie dla detektorów PAN oraz postawa państwa w sprawie krytycznej wartości depozycji. Rozwiązanie staje się tym pilniejsze dla grupy detektorów PAS. Dzieje się tak dlatego, że oprócz pozwoleń coraz częściej naraża się je na szwank z finansowaniem. Na mocy porozumień Bazylea-4 duże banki już teraz mogą finansować coraz mniej gruntów rolnych, a także coraz częściej dostrzegają ryzyko w (możliwych) problemach z licencjami. Nie bez powodu więc jak grzyby po deszczu wyrastają mniejsi finansiści, którzy często pracują z pieniędzmi inwestorów i którym nie przeszkadzają przepisy Bazylea-4. Finansowanie staje się nieco droższe, ale jeśli wybór jest między czymś a niczym, wynik jest oczywisty.
biurokratyczne potwory
Tymczasem rząd i inne partie, które patrzą na świat przez ten sam pryzmat, dostrzegają wszelkiego rodzaju nowe, poważne zagrożenia dla rolnictwa płynące z Brukseli. W tym ze względu na przepisy klimatyczne i przyrodnicze. Kiedy jeden biurokratyczny potwór został właśnie pokonany, pojawia się kolejny. Powstaje pytanie, czy to wszystko jest jednakowo ostre i realne. Fakt, że raporty dotyczące obszarów przyrodniczych przynoszą głównie złe wieści, jest zakorzeniony w formacie, który zapewnia organizacja wdrażająca BIJ12 z prowincji. Wiele innych badań przyrodniczych również cierpi z powodu jednostronnych obserwacji. A jeśli chodzi o sygnały np. z Komisji Europejskiej, to wiadomo, że nie wszystko dzieje się tam spontanicznie, co potwierdził eurodeputowany SGP Bert Jan Ruissen. Sinkevicius, obecnie niesławny list azotowy, ujrzał światło dzienne po prośbie ministra Van der Wala, jak mu powiedziano.
© Analiza rynku DCA. Niniejsza informacja rynkowa podlega prawu autorskiemu. Zabrania się reprodukowania, rozpowszechniania, rozpowszechniania lub udostępniania treści osobom trzecim za wynagrodzeniem w jakiejkolwiek formie bez wyraźnej pisemnej zgody DCA Market Intelligence.
To jest odpowiedź na Boerenbusiness artykuł:
[url=https://www.boerenbusiness.nl/melk/artikel/10903979/landbouwakkoord-en-de-elephant-beard-een-mouse]Umowa rolna: a słoń urodziła mysz[/url]