Przed głównymi francuskimi producentami sera Camembert, Lactalis, Gillot i Isigny St. Mère, nadchodzą ekscytujące czasy: czy mogą nadal nazywać swoje sery fabryczne „Norman Camembert”, czy też muszą dostosować etykiety do oficjalnych wymagań?
Duże koncerny mleczarskie toczą przeciągający się spór prawny z tradycyjnymi normandzkimi producentami serów, którzy uważają, że tylko ich camembert powinien nazywać się Normandia, bo jest to produkt o chronionej nazwie pochodzenia (ChNP), taki jak North Holland naturalny ser w Holandii. Ponadto camembert musi być zrobiony z surowego mleka.
Ser tradycyjny i fabryczny
Lactalis i inni główni producenci sera Camembert nie chcą już o tym rozmawiać. Twierdzą, że oznaczenie „wyprodukowano w Normandii” powinno wystarczyć. Co więcej, chcą teraz położyć kres tej przedłużającej się argumentacji. Drobni rolnicy powinni zachować spokój i przestać narzekać na fabryczny camembert, który również pochodzi z Normandii i ze względu na bezpieczeństwo konsumentów nie jest już wytwarzany z surowego mleka.
Dlatego Lactalis i in. poszedł do sądu, aby uciszyć drobnych tradycyjnych producentów. Ostateczne orzeczenie sąd w Caen wyda w połowie lutego.
Uderzający jest fakt, że najwyraźniej we Francji nie ma nadzorcy, który znacznie wcześniej zakończyłby spór. Na przykład w Holandii COKZ we współpracy z innymi inspekcjami sprawdza, czy producenci serów nie nadużywają nazw pochodzenia i tym podobnych. Wygląda na to, że we Francji to nie działa w ten sposób.