Cena mleka w Niemczech w tym roku będzie na poziomie porównywalnym z rokiem ubiegłym. To z płaskim zapasem mleka. Przewodniczący Peter Stahl z Milchindustrie Verband (MIV) wyraził to oczekiwanie w swoim noworocznym przemówieniu w Grüne Woche.
W ubiegłym roku niemiecki przemysł mleczarski płacił średnią cenę mleka wynoszącą 45,50 euro za 100 kilogramów, aczkolwiek na niższym poziomie niż w Holandii. Była to, podobnie jak w Holandii, cena znacznie niższa od ceny w 2022 r., ale wciąż druga najwyższa w ostatnich dekadach.
Stahl formułuje swoje stwierdzenia bez ogródek, ponieważ rynki są dość niestabilne i przez to nieprzewidywalne. Mimo to spodziewa się ponownie wysokich cen mleka, bo zapasy nabiału są ograniczone. Natomiast istnieje duże zapotrzebowanie na wszelkiego rodzaju produkty mleczne z różnych regionów świata, gdzie produkcja krajowa jest niewystarczająca.
Sama branża mleczarska uważa, że rok 2024 będzie ekscytujący, ponieważ koszty wszelkiego rodzaju surowców, energii i usług również szybko rosną, a związkowcy chcą wyższych wynagrodzeń. Stahl przestrzega tych ostatnich, aby nie wymagali zbyt wiele, bo branża sobie z tym nie radzi – mówi.
Ser jest królem
Podobnie jak w Holandii, produktem mleczarskim, który najszybciej rósł, był ser. W Niemczech produkcja wzrosła o 71.000 tys. ton, do łącznie 1,183 mln ton. Wydaje się, że MIV nie przejmuje się już tak bardzo zamiennikami produktów mlecznych. Prezes Peter Stahl uważa, że produkty te, w tym najnowsza generacja „z szalki Petriego”, pozostaną w większości produktami niszowymi.
Więcej administracji, mniej produkcji
Na koniec MIV wyraża solidarność z „pokojowo protestującymi rolnikami” w Niemczech. Stowarzyszenie branżowe uważa, że rząd nakłada na rolników zbyt wiele obciążeń, które niesprawiedliwie ograniczają rolników w ich działalności gospodarczej, oraz obciążenia biurokratyczne, które powodują więcej czynności administracyjnych i mniejszą produktywność. Stahl zaapelował także do niemieckich konsumentów, aby częściej wybierali „własny” produkt.