Jedna jaskółka lata nie zwiastuje, ale w okresie suszy z dnia na dzień na poletkach przybywa aplikatorów obornika. Ponadto pierwsi transporterzy zamiast tylko do hodowcy bydła wyjeżdżają z magazynów obornika. Korzystne warunki pogodowe w okresie rozsiewu nie przełożyły się jednak jeszcze na obniżenie cen sprzedaży gnojowicy. Tak czy inaczej pozostaje kwestią zgadywania, jak będą kształtować się ceny sprzedaży w tym sezonie.
Dzięki sprzyjającej pogodzie w ostatnich dniach, sytuacja w końcu zaczyna się ruszać, jeśli chodzi o rozrzucanie obornika. O tłokach jeszcze nie ma mowy, ale transporterzy zaczynają jeździć już z silosów, a nie tylko z dołu na gnojowicę. Do tej pory był to głównie transport od hodowcy bydła. Różni pośrednicy i wykonawcy nawozów wskazują, że plany na przyszły tydzień są znacznie pełniejsze i skupią się bardziej na polach uprawnych. Z drugiej strony sprzyjające prognozy pogody powodują, że rolnicy będą musieli trochę poczekać na lepsze warunki upraw. „Gdyby przewidywano więcej opadów, myślę, że w nadchodzących dniach mielibyśmy więcej pracy” – mówi wykonawca.
Koszty sprzedaży pozostają stabilne
Korzystna pogoda pozwala nieco odetchnąć od przepełnionego rynku obornika, a na wiosnę nastroje do sprzedaży obornika będą lepsze. Nie prowadzi to jednak od razu do zmniejszenia kosztów usuwania obornika w przypadku gnojowicy świńskiej i bydlęcej, jak widać z cotygodniowych notowań obornika z DCA. W tym tygodniu (tydzień 10) notowania nawozów DCA pozostają takie same jak w zeszłym tygodniu.
Można powiedzieć, że przy wysokich cenach sprzedaży istnieje również duża przestrzeń do ich spadku, ale nie jest to do końca prawdą w przypadku rynku pełnego obornika. W zeszłym roku podaż gnojowicy ogromnie wzrosła, a przestrzeń instalacyjna uległa zmniejszeniu. Ponadto w przyszłym roku przestrzeń ta ponownie się zmniejszy ze względu na wycofywanie odstępstwa. Ponadto rozwój rynku nawozów jest zróżnicowany w zależności od warunków pogodowych, co wyraźnie widać wiosną 2023 roku. Wtedy też koszty sprzedaży gnojowicy spadły średnio o zaledwie 2 euro za metr sześcienny na początku roku sezonie, a następnie w kwietniu ponownie powoli rosnąć.
Różni pośrednicy nawozowi wskazują, że gdy naprawdę nadejdzie wiosna, nastąpi obniżka cen. Jednak zakres tego spadku pozostaje przedmiotem spekulacji na tym gorączkowym rynku. Zgadzają się jednak, że ceny nawozów sprzed dwóch i trzech lat nie są realistyczne. Wiodą obawy o wystarczającą przestrzeń instalacyjną i zwiększoną podaż głównie gnojowicy bydlęcej, a warunki pogodowe są znacznie mniejszym czynnikiem.