Ceny masła były w ostatnich miesiącach szczególnie zmienne. Rynek wyraźnie zmaga się z wyborem kierunku i wszystko wskazuje na to, że ta tendencja utrzyma się jeszcze przez jakiś czas.
Chociaż w jednym tygodniu ceny gwałtownie rosną, w kolejnym zyski często znikają. Czasami wahania są naprawdę duże - rzędu kilkuset euro za tonę dziennie. Ta niestabilna gra jest popularna wśród traderów produktów mlecznych, którzy często czerpią zyski z nieprzewidywalnych ruchów rynkowych. Rynek ten wykazuje tę tendencję od początku tego roku, w przeciwieństwie do sera i mleka w proszku, których tendencje były znacznie bardziej stabilne.
Niski popyt, ograniczone dostawy
Rynek masła znalazł się między młotem a kowadłem. Z jednej strony popyt jest umiarkowany, podobnie jak w przypadku wielu innych produktów mlecznych. Z drugiej strony zapasy masła są niskie, częściowo dlatego, że ser od pewnego czasu zapewnia lepszą waloryzację mleka. Ograniczona podaż oznacza, że rynek może gwałtownie wzrosnąć, ponieważ kupujący poczują, że muszą działać, gdy rynek znów zacznie się poprawiać. Wiele imprez objętych jest ubezpieczeniem na krótki okres. Według producentów na drugą połowę tego roku zaplanowano jeszcze stosunkowo niewiele kontraktów.
Uderzające jest, że zapasy amerykańskiego masła wykazują tendencję wzrostową i od marca utrzymują się wyraźnie powyżej poziomu z 2023 r., mimo że rynek masła jest przede wszystkim sprawą europejską.
Ograniczona przepustowość
Historycznie ceny masła utrzymywały się na wysokim poziomie nieco poniżej 6.000 euro za tonę. Potencjał wzrostowy wydaje się zatem ograniczony. Z drugiej strony, ceny minimalne wydają się dość stabilne ze względu na ograniczoną podaż. Prawdopodobnym scenariuszem jest to, że ceny masła w nadchodzących tygodniach pozostaną dość zmienne, choć w stosunkowo wąskim przedziale.