Nowoczesna, zrównoważona fabryka serów w Walii, Mona Island Dairy, została zawieszona w płatnościach zaledwie dwa lata po uruchomieniu ze względu na problemy z akredytacją. W rezultacie produkt nie mógł zostać sprzedany, straty szybko wzrosły, akcjonariusze wycofali się, a hodowcy bydła mlecznego nie otrzymali wynagrodzeń.
O tym informuje kurator firmy w Anglesey. Grupa hodowców bydła mlecznego z Anglii i Walii może już chyba gwiżdże o ostatnie pieniądze na mleko. Oznacza to dziesiątki tysięcy funtów na dostawcę, a czasami więcej. Według kuratora całkowity dług wynosi ponad 43 miliony euro i nie całość można odzyskać.
Dwóch holenderskich inwestorów, którzy zainwestowali w projekt ponad 9 mln euro, prawdopodobnie odzyska pieniądze. Należą do tzw. wierzycieli preferencyjnych. Jednak dług wobec grupy wynosi prawie 34 mln euro nieuprzywilejowanych wierzycieli, w tym hodowców bydła mlecznego, i prawdopodobnie nie wszyscy otrzymają zwrot pieniędzy. Grupa częściowo holenderskich dostawców i partnerów również jest winna pieniądze.
Kurator twierdzi, że w porozumieniu z obydwoma dyrektorami rozważa możliwość ponownego uruchomienia lub sprzedaży fabryki. Rocznie można wyprodukować 35.000 2 ton sera Cheddar i innych serów w niezwykle zrównoważony sposób, praktycznie bez emisji COXNUMX.