Chiny zwiększają presję psychologiczną na europejski sektor mleczarski w związku z szerszym sporem handlowym z UE. Formalnie nie ma związku pomiędzy wyższymi cłami importowymi UE na samochody elektryczne z Chin a eksportem europejskiej żywności do Chin, ale w praktyce tak. Najpierw ucierpiał sektor mięsny, potem mleczarski. Jak donoszą Chiny, obecnie analizowane są konkretne firmy.
Decyzja o wysłaniu kwestionariuszy do FrieslandCampina, francuskiej Elle & Vire i włoskiej Sterilgardy w celu sprawdzenia, czy firmy te są częścią nieautoryzowanej sieci subsydiów, z pewnością stworzy napięcie w sektorze mleczarskim: w jaki sposób Chiny wykorzystają odpowiedzi tych firm i co będzie dalej?
Chiny dokonały pozornie arbitralnego wyboru w przypadku wymienionych firm, bo co łączy spółdzielnię mleczarską FrieslandCampina, francuskiego producenta masła i śmietanki oraz środkowowłoskiego producenta świeżego nabiału i serów miękkich? Być może niewiele więcej niż to, że wszystkie one są przedsiębiorstwami mleczarskimi i że wszyscy jadą na tej samej europejskiej łodzi, a Chiny chcą jedynie „pokazać”, że cały system UE jest wadliwy.
Samo w sobie dla FrieslandCampina nie wydaje się zbyt groźne, że Chiny najwyraźniej chcą skupić się głównie na produkcji mleka, serów i śmietanki, a nie konkretnie na żywieniu niemowląt. Jednak nie ma co do tego pewności. FrieslandCampina twierdzi, że nie wie jeszcze więcej niż słyszeli zwykli obywatele. Kwestionariusze zostały rozesłane, ale na razie to wszystko. W międzyczasie firmy mogą zacząć samodzielnie myśleć o tym, co szykują dla nich władze w Pekinie. Dalsza jasność nastąpi później.