Indonezyjskie Ministerstwo Rolnictwa nie przyzna pięciu importującym przedsiębiorstwom mleczarskim nowego pozwolenia na import, dopóki nie będą one ponownie kupować mleka od własnych indonezyjskich hodowców bydła. Minister rolnictwa Andi Amram Sulaiman zdecydował się na to w odpowiedzi na protesty rolników.
Szczególnie hodowcy bydła mlecznego z Jawy Środkowej są oburzeni, że nie są lepiej chronieni, donoszą indonezyjskie media. Podczas protestów w ostatni weekend rolnicy przelali ponad 50 ton mleka. Chcieli wyrazić swoją złość z powodu faktu, że w ostatnich tygodniach przetwórcy nie kupowali już lokalnie produkowanego mleka. To oraz duża ilość taniego importowanego mleka trafiającego do kraju spowodowała, że wielu drobnych rolników wyszło na ulice. Pozostaje im stosunkowo drogie mleko pochodzenia krajowego.
Minister rolnictwa Andi Amram Suleiman uważa, że należy podjąć natychmiastowe działania i zaprzestać udzielania pięciu przedsiębiorstwom mleczarskim pozwoleń na import (tańszego) mleka z zagranicy do odwołania. Sulejmanowi nie sprawiało większych trudności wprowadzenie pozwolenia na import. Zbliżają się wybory, dlatego według indonezyjskich gazet coraz więcej polityków wspiera wysiłki Sulejmana. Nie ogłoszono, które firmy mleczarskie tymczasowo nie otrzymają zezwolenia.
FrieslandCampina działa również w Indonezji jako przetwórca i importer produktów mlecznych. Wydaje się, że wprowadzone środki nie mają żadnego wpływu na to przedsiębiorstwo. Firma współpracuje z 30.000 20 lokalnych rolników, zrzeszonych w 400 lokalnych spółdzielniach. Dostarczają do FrieslandCampina 700.000 ton mleka dziennie. Nowa fabryka FrieslandCampina na obrzeżach Dżakarty przetwarza 1 XNUMX ton produktów mlecznych dziennie. W planach jest dalsza rozbudowa do XNUMX miliona dni. Duża część mleka pochodzi z zagranicy, ale według rzecznika firmy FrieslandCampina szuka również większej liczby dostaw lokalnych.