Trzy rządzące w Danii partie polityczne podpisały w tym tygodniu porozumienie w sprawie przekształcenia 10% gruntów rolnych w lasy i rezerwaty przyrody. Celem jest ograniczenie emisji, spełnienie wymagań dotyczących emisji azotu i mniejsze zużycie nawozów.
Rolników w tym kraju czekają ogromne zmiany w ciągu najbliższych dwóch dekad. Zdaniem trzech stron, które w poniedziałek 18 listopada zawarły porozumienie, jest to największa zmiana krajobrazu od ponad stu lat. Na duńskiej ziemi należy posadzić miliard drzew, a wiele nisko położonych, wrażliwych obszarów rolnych należy zwrócić naturze.
5,8 miliarda euro na zakup gruntów
W Danii obecnie znajduje się 640.000 15 hektarów obszarów leśnych. Stanowi prawie 11% całkowitej powierzchni gruntów. Dla porównania: w Holandii jest to 5,8%. Gdyby to zależało od trzech rządzących partii liberalnej i zielonej, wkrótce byłaby to jedna czwarta. Rezerwują w budżecie państwa XNUMX miliarda euro na wykup ziemi od rolników w ciągu najbliższych dwudziestu lat.
W sumie dotyczy to 250.000 tys. hektarów gruntów rolnych, na których powinny zostać posadzone drzewa. Kolejne 140.000 XNUMX hektarów zostanie przekształcone w rezerwat przyrody. Duńska grupa zajmująca się rolnictwem Vestjysk Landboforening jest sceptyczna wobec planów i przewiduje głównie problemy ze znalezieniem gruntów pod plany rządowe.
Zwiększenie budżetu o 40%.
Plan zazieleniania nie jest jedynym, który duński rząd przedstawił w tym tygodniu. Jest to część znacznie szerszego pakietu dla rolnictwa. Przykładowo budżet rolny zostanie zwiększony o 630 mln euro do 2,2 mld euro w 2030 r. Oznacza to, że rolnictwo otrzyma o 40% więcej wsparcia ze strony państwa, choć jest już najbardziej wspieranym sektorem w kraju. Rolnicy mogą wykorzystać te pieniądze na ekologizację swojej działalności, redukcję emisji gazów cieplarnianych oraz podjęcie wielu innych inwestycji i działań.
Jeszcze więcej zmian czeka rolników w Danii. Na początku tego roku rząd przedstawił plan opodatkowania hodowców zwierząt gospodarskich za emisję gazów cieplarnianych. To musi stać się rzeczywistością do roku 2030. Hodowcy bydła mlecznego, trzody chlewnej i owiec muszą sobie z tym poradzić. Dzięki temu podatkowi od gazów cieplarnianych Dania jest pierwszym krajem na świecie, który wprowadził taki środek. Do tego czasu sektor musi zrobić wszystko, co w jego mocy, aby ograniczyć emisję azotu.
140 euro podatku na krowę
Za pięć lat hodowcy bydła zapłacą 16 euro za tonę wyemitowanego CO2 i metanu. Podatek ten będzie zwiększany stopniowo do 40 euro za tonę. W praktyce, według obliczeń, daje to około 140 euro na krowę. Zdaniem rządu narzucanie przedsiębiorstwom dobrowolnej redukcji emisji nie przynosi wystarczających efektów, dlatego proponuje tak drastyczne rozwiązanie.
© Analiza rynku DCA. Niniejsza informacja rynkowa podlega prawu autorskiemu. Zabrania się reprodukowania, rozpowszechniania, rozpowszechniania lub udostępniania treści osobom trzecim za wynagrodzeniem w jakiejkolwiek formie bez wyraźnej pisemnej zgody DCA Market Intelligence.
To jest odpowiedź na Boerenbusiness artykuł:
[url=https://www.boerenbusiness.nl/melk/artikelen/10911108/denemarken-offert-10-landbouwgrond-op-voor-bos]Dania poświęca 10% gruntów rolnych na rzecz lasów[/url]
Jeśli tutaj zaproponują coś takiego, w przeciwnym razie wydasz sygnał Żabie. Brzmi trochę samolubnie.
W Ameryce Południowej zamierzają spalić wiele lasów, aby zrekompensować to Żabie. Gang idiotów w Europie.
flamen napisała:Całkowicie się z Tobą zgadzam, że to banda idiotów.W Ameryce Południowej zamierzają spalić wiele lasów, aby zrekompensować to Żabie. Gang idiotów w Europie.