Ceny na rynku cielęciny wzrosły od lutego do rekordowo wysokiego poziomu. Jałówki otrzymują teraz o ponad połowę niższe wynagrodzenie w ciągu zaledwie miesiąca. Spadek podaży oznacza, że...
Cena jałówek cieląt powyżej 50 kilogramów wzrosła z 82,50 euro 26 stycznia do 127,50 euro 2 marca. Wzrost o nie mniej niż 54,50% w niewiele ponad miesiąc.
Podaż cieląt w Europie jest wyraźnie niższa niż popyt. Częściowo jest to spowodowane chorobą języka niebieskiego, która powoduje problemy z płodnością u krów. W Holandii niedobór wynika również z kurczące się stado mleczne. Według danych Holenderskiego Urzędu Statystycznego (CBS) w 2024 r. liczba krów mlecznych spadła o 1,9% do 1,54 mln sztuk. Podaż młodego bydła spadła o 2,5% do 967.000 XNUMX sztuk. To pokazuje, że spadek ten będzie trwał przez jakiś czas i prawdopodobnie będzie nabierał tempa.
Rynek cielęciny eksploduje
Ceny byczków są również znacznie wyższe. Ceny byczków rasy black bond powyżej 60 kilogramów również gwałtownie wzrosły. W Leeuwarden 26 stycznia byczki sprzedano za 212,50 euro. Do 2 marca cena ta wzrosła do 270 euro, co stanowi wzrost o 27%.
Ceny cieląt przeznaczonych na cielęcinę są również dość wysokie. Podaż w Europie jest niska od początku 2025 r. Tymczasem, mimo rosnących cen cielęciny, popyt w Europie nie jest mniejszy niż zwykle. W rezultacie rzeźnie coraz częściej muszą odmawiać. Według ekspertów rynkowych eksport żywych cieląt do Turcji i Maroka również znacznie wzrósł. Na rynkach mięsnych w tych krajach panuje od prawie dwóch lat duża konkurencja. Ponadto popyt wzrósł ze względu na Ramadan. Cielęcina cieszy się dużą popularnością w obu krajach podczas tradycyjnego posiłku po zachodzie słońca, zwanego Iftar.
Uzupełnianie niedoborów importem nie jest dla rzeźni prostym zadaniem. Według ekspertów z branży cieląt po prostu nie ma i rzeźnie w całej Europie chętnie przyjmą każde cielę, jakie uda im się zdobyć. Świadczą o tym również dane RVO, które pokazują, że import w pierwszych tygodniach tego roku był znacznie niższy niż w roku ubiegłym.