Amerykański sektor mleczarski gorliwie wspierał prezydenta Donalda Trumpa, ale mógłby się obejść bez jego wojny taryfowej. Z wielkim niepokojem oczekuje się zatem 2 kwietnia, który Trump ogłosił „Dniem Wyzwolenia”.
Problemem amerykańskiego przemysłu mleczarskiego jest to, że w ostatnich latach sektor ten stał się coraz bardziej zależny od eksportu, a działania Trumpa tylko to wzmacniają. Na przykład wyeliminowanie dotowanych obiadów szkolnych oznacza, że jeszcze większa część amerykańskiej produkcji mleka będzie musiała znaleźć inne zastosowanie. Cel ten można by łatwo osiągnąć poprzez eksport sera. W ostatnich latach zjawisko to stało się coraz powszechniejsze. W zeszłym roku granicę przekroczyło ponad 508.000 XNUMX ton. Ale Trump nie powinien wywoływać negatywnej reakcji swoimi dodatkowymi cłami importowymi. Takie ryzyko istnieje.
Nawiasem mówiąc, dwa stany USA – Tennessee i Dakota Północna – próbują utrzymać dostawy mleka do szkół i obejść zakaz dopłat, ale jest to trudne.
Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że to błogosławieństwo w nieszczęściu, iż produkcja mleka w USA w ciągu ostatnich dwóch lat, i to z jakiegoś powodu, nie wzrosła. Liczba kilogramów mleka jeszcze spadła, zwłaszcza w 2024 roku. To jednak tylko część historii. W międzyczasie poziom tłuszczu i białka znacznie wzrósł. Średnia zawartość tłuszczu wzrosła z 4% w 2021 r. do 4,23% w 2024 r., podczas gdy zawartość białka również wzrosła do 3,29% w zeszłym roku.
Jeśli podaż mleka będzie mniej więcej stabilna, produktu będzie znacznie więcej. Gdzieś to musi pójść. W obecnych okolicznościach Kanada nie wydaje się być znaczącym rynkiem wzrostu. Meksyk jest już największym rynkiem eksportowym dla amerykańskich produktów mlecznych, ale jeśli Trump nałoży wysokie cła na meksykański eksport do USA, wejście na meksykański rynek może stać się dla Stanów Zjednoczonych trudniejsze.
W zeszłym tygodniu amerykański przemysł mleczarski podpisał nową umowę z Gwatemalą, ale nie jest to rynek, który jest w stanie obsłużyć duże ilości produktów mlecznych. Chiny są obecnie trzecim co do wielkości rynkiem zbytu dla amerykańskich produktów mlecznych, jednak wojna celna Trumpa wydaje się być skoncentrowana głównie na Chinach. Ten kraj również nie pozwoli, aby ta sprawa przeszła bez echa.
Jedną dobrą rzeczą jest to, że dolar amerykański stał się dość słaby z powodu działań Trumpa. Być może coś takiego mogłoby pomóc w dotarciu do nowych rynków eksportowych. Pozostaje pytanie, czy amerykański prezydent nie zniweczy takiego szczęśliwego zbiegu okoliczności niezręcznym oświadczeniem lub politycznie niespójnym działaniem w innej dziedzinie.