Przeważnie stabilnie, z niewielką tendencją spadkową. Taka była cena na rynku mleczarskim przez kilka tygodni z rzędu. Wygląda na to, że rynek nie przejmuje się niczym, czy też może ignoruje sygnały zewnętrzne? Tak również nie jest, ale rynek mleczarski w Europie Północno-Zachodniej wydaje się być ogólnie zrównoważony i, biorąc pod uwagę nieznacznie rosnącą podaż mleka, rozwija się w logicznym kierunku.
W przeglądzie cen nadal można znaleźć niewiele plusów, choć można zauważyć pewien ruch wzrostowy na rynku proszków serwatkowych (szczególnie żywności). Wzrasta również cena laktozy i permeatu.
W porównaniu do poprzednich lat ceny koncentratów i innych produktów płynnych nie są jeszcze najniższe, ale też nie są rekordowo wysokie. Tak więc nadal istnieje duże pole manewru, jeśli chodzi o cenę.
{{dataviewSnapshot(46_1744295638)}}
Jednak podaż mleka i jego ceny nie mówią wszystkiego. Na przykład ceny sera wciąż są pod presją, ale na pewno nie ma zapasów, które zmuszałyby producentów lub handlowców do sprzedawania swoich produktów po bardzo niskich cenach. Dostarczonego sera w folii nie da się przechowywać dłużej, ponieważ ma on często cztery lub pięć tygodni i rzadko kiedy trafiał do magazynu.
Najtrudniejsza sytuacja na rynku nadal dotyczy zarówno odtłuszczonego, jak i zwykłego mleka w proszku. Są to produkty o stosunkowo wysokiej zawartości białka, jednak ich ceny nie należą do wysokich cen innych produktów o wysokiej zawartości białka. Wskazuje to na niedowartościowanie, które jest trudne do utrzymania, bo po co produkować serwatkę w proszku za 900 euro za tonę, skoro tę samą serwatkę można wykorzystać do produkcji WPC80 za 11.000 2.400 euro za tonę, albo po co produkować odtłuszczone mleko w proszku za jedyne 9.000 euro, skoro MPC przynosi XNUMX euro za tonę? Brak odpowiednich instalacji lub niewystarczająca przepustowość mogą być tego przyczyną, ale niewiele innych czynników stoi na przeszkodzie.