Według najnowszego raportu Europejskiego Urzędu ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA) wirus pomoru świń (ASF) traci swoją pozycję na rynku europejskim. Istnieje jednak ryzyko, że sektor ten świętuje zbyt wcześnie. Okazuje się, że Słowacja jednak nie jest wolna od wirusa i ASF nadal krąży wśród dzików w Niemczech.
Według EFSA liczba zakażeń w fermach trzody chlewnej spadnie o 2024% do 83 r., do 333 przypadków. Jest to najniższa liczba od 2017 r. Liczba zakażeń wśród zwierząt dzikich pozostała praktycznie taka sama w tym samym roku.
Spadek liczby zakażeń w gospodarstwach rolnych wynika głównie ze zmniejszenia się liczby przypadków w Chorwacji i Rumunii, które rok wcześniej były prawdziwymi ogniskami choroby. Jednakże liczba ognisk zachorowań w Rumunii pozostaje dominująca: wystąpiło tam nie mniej niż 66% wszystkich ognisk. Ponadto po raz pierwszy od 2014 r. liczba krajów, w których wybuchły ogniska choroby, zmniejszyła się z czternastu do trzynastu.
Zaskakujący wzrost
Na pierwszy rzut oka sytuacja wydaje się być opanowana. Jednak jest jeszcze za wcześnie, aby sektor ten spoczął na laurach. Na przykład w 2025 r. na Słowacji odnotowano pierwszy przypadek ogniska choroby na komercyjnej fermie trzody chlewnej. Skutki skażenia są poważne, ponieważ w dotkniętej chorobą fermie hodowano prawie 18.500 2020 świń. To poważny krok wstecz, ponieważ wydawało się, że kraj jest na dobrej drodze do opanowania wirusa. Od XNUMX roku liczba zakażeń w sektorze trzody chlewnej z roku na rok spada. W ubiegłym roku odnotowano tylko jeden przypadek zakażenia.
Ponadto wirus nadal powoduje zakażenia wśród dzików w Niemczech. Dotyczy to nie tylko obszaru przygranicznego z Polską, ale także regionu wokół Frankfurtu nad Menem, gdzie stykają się kraje związkowe Hesja, Nadrenia-Palatynat i Badenia-Wirtembergia. Niedawno w tym regionie odnotowano śmierć dwutysięcznego dzika zakażonego wirusem. Prawie wszystkie zakażenia miały miejsce w Hesji. W 2025 roku wirus doprowadził tylko do jednego przypadku zakażenia na fermie trzody chlewnej.